Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
680 postów 9062 komentarze

Prawda zawsze zwycięża!

AdNovum - Jeśli chcesz zbudować dom, który będzie służył pokoleniom, zadbaj o jego mocny fundament.

Kto nami rządzi?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

40-letni Zbigniew R. będący obecnie na policyjnej uprzywilejowanej emeryturze, około północy z niewiadomego powodu zaczął strzelać pistoletem Glock na oślep ze swego samochodu.

W nocy z niedzieli na poniedziałek (6/7.04.2014r.) w okolicy Łomnicy prowadząc samochód w stanie nietrzeźwym (późniejsze badanie wykazało 1,5 promila akloholu we krwi) były wiceminister MSWiA Zbigniew R. zaczął bez powodu strzelać z pistoletu Glock przez otwarte okno swego samochodu.

Po krótkim pościgu został zatrzymany przez policję na wieździe na autostradę A2 koło Nowego Tomyśla (woj. wielkopolskie).

Urodzony 27.07.1974 roku Zbigniew Rau był zastępcą ministra MSWiA , w okresie od 18 maja do 9 sierpnia 2007 roku, a więc w czasie rządów Jarosława Kaczyńskiego.

Jest to policjant z tzw. nowego naboru, a więc który rozpoczął swoją karierę policyjną w latach dziewięćdziesiątych. W 1997 roku ukończył naukę w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie oraz studia w zakresie międzynarodowych stosunków politycznych na Wydz. Nauk Społecznych UAM w Poznaniu. W 2001 roku uzyskał stopień doktora nauk prawnych w zakresie prawa i kryminologii na Wydz. Prawa uniwersytetu białostockiego.

Po ukończeniu studiów rozpoczął błyskotliwą karierę w strukturach policji, której uwieńczeniem było mianowanie go 18 maja 2007 roku (a więc w wieku 33 lat) na stanowisko podsekretarza stanu w MSWiA w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

Jak widać na przykładzie tego wydarzenia potwierdza się teza krążąca wśród ludzi, że jakość "elit" rządzących w Polsce jest bardzo niska, a nawet wręcz skandalicznie niska. Można nawet zaryzykować mocniejszą ocenę, że w większości przypadków na stanowiska państwowe kierowani są ludzie niewłaściwi, o niskim morale konformiści i karierowicze.

Jednocześnie w przypadku gdy ludzie o wspomnianych wyżej cechach charakteru pełnią odpowiedzialne i wysokie funkcje w aparacie ścigania oraz wymiarze sprawiedliwości, to nie tylko kompromitują oni aparat administracyjno-rządowy, ale dodatkowo taka ich postawa jest bardzo niebezpiecznym zjawiskiem w wymiarze ludzkim. Bo czyż może społeczeństwo oczekiwać, od funkcjonariuszy reprezentujących instytucje państowe, czegoś dla siebie dobrego, gdy na stanowiskach istotnych dla poczucia bezpieczeństwa i sprawiedliwości wybiera się ludzi niewłaściwych: zdemoralizowanych oraz nieodpowiedzialnych?

Nie dość tego, jak wiemy Zbigniew R. został mianowany na wysokie stanowisko w strukturach policyjnych i administracyjnych państwa polskiego przez premiera rządu i jednocześnie prezesa partii posługującej się nazwą "Prawo i Sprawiedliwość".

Otóż właśnie mamy kolejny dowód na to jak to prawo i sprawiedliwość wyglądały w rzeczywistości na przykładzie ludzi powoływanych przez premiera J. Kaczyńskiego na wysokie funkcje administracyjno-państwowe, którzy mieli wdrażać w życie te szczytne z założenia społeczne wartości.

A na takie auto stać polskiego policyjnego 40-letniego emeryta:

No i kto jeszcze powie, że z emerytury (policyjnej), nie da się godnie żyć?

A na koniec wykład z dnia 20 maja 2013 roku wygłoszony przez dr. Zbigniewa Raua w ramach Polskiej Platformy Bezpieczeństwa Wewnętrznego na III konserwatorium z cyklu "5 żywiołów" na temat "Jak zachować równowagę między wolnością a bezpieczeństwem? Ile informacji potrzebuje policja, by móc sprawnie działać?":

Pozdrawiam.

Ps.

W dniu dzisiejszym Zbigniew R. jeśli wpłaci 35 tys. zł jako poręczenie majątkowe, nie zostanie zatrzymany w areszcie.

Prokuratura postawiła mu zarzuty prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu oraz kierowania gróźb karalnych z użyciem broni palnej.

Tak więc grozi mu z pierwszego zarzutu tylko grzywna, zaś z drugiego zarzutu  art.190 paragraf 1 również  podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 2, trzeci zarzut wg. art. 191 paragraf 1 podlega karze do 3 lat pozbawienia wolności.

Jak z tego widać najprawopodobniej przy tak postawionych zarzutach w najgorszym przypadku zakończy się sprawa jakimś niewielkim wyrokiem w zawieszeniu.

 

1. pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Rau_%28policjant%29,

2. www.msw.gov.pl/pl/aktualnosci/4682,dok.html,

3. cdn15.se.smcloud.net/t/photos/286627/samochod-zbigniewa-r.JPG,

4. www.youtube.com/watch.

 

KOMENTARZE

  • ALL
    A oto jaką opinię ma na temat tego gościa jego sąsiadka:

    ~Ten koles to WARJAT!, 7-04-2014 09:09 Jestem jego sasiadka, to wiem, na co go stac! Juz dawno powinien siedziec w odosbnieniu!

    Prze­ciez taki WAR­JAT jest za­gro­ze­niem dla nas wszyst­kich!

    Pozdrawiam.
  • "Po ukończeniu studiów rozpoczął błyskotliwą karierę w strukturach policji"
    Jaka tam znowu karierę? Na jakiej podstawie?
    Miał dobrego "garba" i tyle.

    PS W dawnych, a słusznie minionych czasach rzecz ( w zasadzie) nie do pomyślenia (no może zdarzył się wyjątek, co potwierdzał regułę).
    Polityka kadrowa była (w zasadzie) przewidywalna.
    Po 89 kolesiostwo, znajomości, nepotyzm...
  • @AdNovum 10:39:48
    Wikipedia podaje nawet więcej zastanawiających okoliczności zdarzenia z dzisiejszej nocy:

    "W niedzielę 07-04-2014 około godz. 21 w pobliżu miejscowości Chrośnica prowadząc BMW zajechał drogę Volkswagenowi. Wysiadł z samochodu, w ręce miał broń, oddał kilka strzałów. Policja z Nowego Tomyśla wszczęła pościg. Auto zatrzymano w miejscowości Bolewice. Badanie alkomatem wykazało 1,6 promila alkoholu we krwi".
  • @Rebeliantka 10:42:49
    Czyżby były to porachunki mafijne?

    Dzięki za tą informację!!!

    Pozdrawiam Serdecznie:)
  • @ATMAN 10:40:20
    A wiesz przyjacielu jaką karierę może zrobić przeciętny polski młodzieniec w wielu 33- lat?

    Pozdrawiam.
  • @Rebeliantka 10:42:49
    No to już wiemy, co go tak wkurzyło...

    Gdybym ja jechał BMW, a tu mi nagle VW Golf (pewnie II) drogę zajeżdża;))
    nie wytrzymałbym, o nie!! Szczególnie po kilku głębszych

    PS Pan Rau (nawiasem mówiąc - z jakich on "Rauów" pochodzi?) powinien już zostać abstynentem. Inaczej wszystkie białe myszki w okolicy powystrzela.
  • @AdNovum 10:52:52
    Zmywak w UK?
  • @ATMAN 10:55:59
    W najlepszym przypadku.

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum 10:51:39
    Myślę, ze nic tak naprawde jeszcze nie wiadomo w tej sprawie. Może to być fałszywka, może to być prowokacja, a mogą to być porachunki w "rodzinie" lub zwykłe skutki pijaństwa.
  • @AdNovum 10:58:32
    Jeszcze jeden link:
    http://polska.newsweek.pl/byly-wiceminister-mswia-zbigniew-r-strzelal-po-pijanemu-newsweek-pl,artykuly,283586,1.html
  • @Rebeliantka 11:00:39
    I jak sądzę, najprawdopodobniej prawdy się nie dowiemy.

    Pozdrawiam.
  • @Rebeliantka 11:08:25
    No to ta informacja już mocno komplikuje sprawę.
    Czyżby już zaczęli dezinformację w mediach?

    Pozdrawiam.
  • Jeśli to rzeczywiscie pijak, to nieźle sie kamuflował
    Uchodził za eksperta, media go często cytowały:

    http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/973035,gangi-zyja-coraz-krocej-potrafia-jednak-zarobic-miliony,id,t.html

    http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/519613,na-drogach-jest-coraz-wiecej-pijanych-kierowcow-ostre-kary-nie-pomagaja,id,t.html
  • Rozbieżne wersje wydarzeń
    http://www.fakt.pl/pedzil-i-strzelal-na-oslep-pijany-wiceminister-za-kolkiem,artykuly,454018,1.html

    Cytuję w całości:

    Pędził i strzelał na oślep! Pijany wiceminister za kółkiem

    07.04.2014 09:00
    aktualizacja: 07.04.2014 09:54

    Były wi­ce­mi­ni­ster w rzą­dzie Ja­ro­sła­wa Ka­czyń­skie­go za­trzy­ma­ny przez po­li­cję. Zbi­gniew Rau ucie­kał przed funk­cjo­na­riu­sza­mi autem, pro­wa­dząc po pi­ja­ne­mu. A co jesz­cze lep­sze, Rau strze­lał na oślep z ja­dą­ce­go sa­mo­cho­du – po­da­je Radio Mer­ku­ry!

    Zbi­gniew Rau (40 l.) – który był za­stęp­cą mi­ni­stra spraw we­wnętrz­nych i ad­mi­ni­stra­cji w rzą­dzie Ja­ro­sła­wa Ka­czyń­skie­go – zo­stał za­trzy­ma­ny po noc­nym po­ści­gu pod Nowym To­my­ślem (woj. wiel­ko­pol­skie) – in­for­mu­je radio RMF FM. Były wi­ce­mi­ni­ster miesz­ka w tam­tych oko­li­cach. Jak udało się usta­lić dzien­ni­ka­rzom, Rau wra­cał do domu po spo­tka­niu to­wa­rzy­skim do domu w Łom­ni­cy.

    Zanim jed­nak do­szło do za­trzy­ma­nia, były wi­ce­mi­ni­ster z ja­kie­goś – nie­zna­ne­go do­tych­czas po­wo­du – otwo­rzył okno i za­czął strze­lać wokół z pi­sto­le­tu glock! Było to koło pół­no­cy, in­for­mu­je agen­cja IAR. Zo­stał za­trzy­ma­ny przez po­li­cję, którą we­zwał świa­dek tego sza­leń­stwa, na wjeź­dzie na au­to­stra­dę A2.

    Nieco inną wer­sję zda­rze­nia po­da­je TVN24.​pl. Por­tal pisze, że Rau nocą usi­ło­wał na dro­dze wy­prze­dzić inne auto – z ro­dzi­ną z dziec­kiem. Trąbił i migał i świa­tła­mi, ale wi­docz­nie wy­prze­da­nie długo trwa­ło. Dok­tor praw się widać zde­ner­wo­wał, bo za­je­chał ro­dzi­nie drogę, wy­sko­czył z sa­mo­cho­du – oka­za­ło się, jak za­no­to­wał póź­niej po­li­cjant – w pi­ża­mie i kap­ciach i za­czął strze­lać w po­wie­trze. Opi­su­je zda­rze­nie TVN24.​pl.

    Jego wy­czyn wy­wo­łał jed­nak w mie­ście nie lada za­mie­sza­nie. Po­li­cja mu­sia­ła za­mknąć od­ci­nek drogi, po któ­rym sza­lał, i zbie­rać łuski po wy­strze­lo­nych na­bo­jach!

    Ba­da­nie wy­ka­za­ło ok. 1,5 pro­mi­la al­ko­ho­lu w jego krwi. Nadal nie wia­do­mo jed­nak, dla­cze­go i do kogo strze­lał. Sie­dzi w aresz­cie, a po­li­cja czeka, aż wy­trzeź­wie­je. Do­pie­ro wtedy zo­sta­ną mu po­sta­wio­ne za­rzu­ty.
    Rau jest po­li­cjan­tem i dok­to­rem prawa, od 2007 r., jak po­da­je IAR, na po­li­cyj­nej eme­ry­tu­rze. W tym też roku był wi­ce­sze­fem Mi­ni­ster­stwa Spraw We­wnętrz­nych i Ad­mi­ni­stra­cji.

    --------------
    Na razie to są rozbieżnosci w sprawie czasu zdarzenia. Poza tym, dlaczego on wracał z imprezy w piżamie i kapciach?
  • @Rebeliantka 11:29:24
    Zaczęli operację mataczenia.
    Sądzę, że pierwsza wersja jest prawdziwa.

    Pozdrawiam.
  • O, jeszcze ta info
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,59154,lbid,6881,title,Byly-wiceminister-pijany-za-kierownica-Uciekal-przed-policja-i-strzelal,wid,16521649,wiadomosc.html

    Cytuję:

    Obława za byłym wiceministrem w rządzie Prawa i Sprawiedliwości. Zbigniew R. został zatrzymany w Wielkopolsce, w okolicach miejscowości Bolewicko. Miał po pijanemu prowadzić samochód i strzelać z ostrej amunicji.

    - W niedzielę ok. godziny 21 dyżurny z Nowego Tomyśla otrzymał zgłoszenie, że w okolicy Chrośnicy kierowca BMW zablokował drogę osobowemu volkswagenowi i zaczął strzelać z pistoletu. Na miejsce natychmiast wysłano patrole policji - informuje WP.PL rzecznik prasowy wielkopolskiej policji podinsp. Andrzej Borowiak.

    Jak dodał rzecznik, funkcjonariusze namierzyli podejrzany pojazd w okolicy miejscowości Bolewicko. Mężczyzna został obezwładniony i zatrzymany. Zabezpieczony przy nim broń palną wraz z amunicją, na którą miał pozwolenie. Przy legitymowaniu okazało się, że to były zastępca szefa resortu spraw wewnętrznych i administracji.

    - Wstępne badanie alkomatem wykazało u Zbigniewa R.1,64 promila alkoholu we krwi. Mężczyzna trafił do policyjnej izby zatrzymań. Gdy wytrzeźwieje, zostanie przesłuchany i usłyszy zarzuty. O sprawie została poinformowana prokuratura, która podejmie decyzje o dalszym losie sprawy - relacjonuje podinsp. Andrzej Borowiak.

    Jak ustaliło Radio Merkury, były wiceszef MSWiA wracał do domu autem po mocno zakrapianej imprezie. Według TVN24 mężczyzna był ubrany jedynie w piżamę i domowe kapcie. Policjanci na miejscu zabezpieczyli łuski. Teraz sprawdzają, czy pochodzą z pistoletu Zbigniewa R.

    39-letni Zbigniew R. jest na policyjnej emeryturze. W 2007 roku był wiceszefem MSWiA w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.
  • @AdNovum 11:33:29
    Która wersja?
  • @Rebeliantka 11:39:58
    Ta, którą ja podałem w post'cie.

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum 11:43:53
    A jakie było źródło Twojej info?
  • Mr. AdNovum 11:33:29CET
    .
    https://www.youtube.com/watch?v=ZZMxFPNqZLk
    .
    To jest wersja prawdziwa, reszta to komentarze.
  • @Rebeliantka 11:45:53
    Relacja świadka zdarzenia:

    "Były wiceszef MSWiA był na spotkaniu towarzyskim. Po nim wracał do domu, do Łomnicy. Jechał drogą Zbąszyń-Nowy Tomyśl. W pewnym momencie, w czasie jazdy, Zbigniew R. otworzył w swoim aucie okno i nie wiadomo dlaczego, zaczął strzelać na oślep. Strzały padły z pistoletu Glock i zaniepokoiły świadków zdarzenia. Została wezwana policja, a 39-letni mężczyzna rzucił się do ucieczki. Policjanci zatrzymali go w okolicach wjazdu na autostradę pod Nowym Tomyślem. Obecnie polityk przebywa na komendzie, w poniedziałek ma usłyszeć zarzuty. W nocy policjanci zamknęli odcinek drogi Zbąszyń-Nowy Tomyśl i szukali łusek po nabojach. Zbigniew R. jest na policyjnej emeryturze - ustaliło Radio Merkury."

    Pozdrawiam.
  • @Rebeliantka 11:45:53
    Ps.

    "Policjantów wezwał kierowca, któremu Rau zajeżdżał drogę. Według tego świadka, były wiceminister otworzył w którymś momencie okno i zaczął strzelać. Na takie wezwanie przyjechały radiowozy i nieoznakowane samochody policji. W okolicach autostradowego węzła Nowy Tomyśl udało się zatrzymać uciekający samochód i wyciągnąć z niego kierowcę. Przy legitymowaniu okazało się, że to były zastępca szefa resortu spraw wewnętrznych i administracji."

    Chodzi o to, że osoba jadąca samochodem przed zdążającym do domu jednocześnie będącego pod wpływem alkoholu Zbigniewem R. nie chciała mu ustąpić miejsca podczas manewru wyprzedzania. Ta sytuacja na tyle zdenerwowała Zbigniewa R. że w momencie gdy zrównał się z wyprzedzanym samochodem przez otwarte okno zaczął strzelać w kierunku wyprzedzanego samochodu. Ta właśnie osoba zgłosiła na policję incydent.

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum 12:10:33
    Nic z tego nie rozumiem. Jaki świadek? Uczestnik spotkania towarzyskiego? Jechał razem z Rauem samochodem? Jechał za nim innym samochodem? Wezwał policję, bo widział (lub wydawało mu się, że widział) strzały z samochodu? Dlaczego Rau rzucił się do ucieczki? Ktoś mu powiedział, ze jest wezwana Policja?

    Skąd pochodzi ta relacja świadka zdarzenia?

    Opublikował ją wyłącznie SE:
    http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/byly-wiceminister-pijany-uciekal-przed-policja-i-strzelal-na-oslep-relcja-na-zywo-zbigniew-rau-byl-d_390550.html
  • @AdNovum 12:23:25
    No tak. A różnice w godzinie zdarzenia, raz 21, raz północ?
  • Miss Rebeliantka
    .
    https://www.youtube.com/watch?v=36rBVV3vK_8
    .
    8-)))
    .
    P.s. Ryba wzywa Akwarium.
  • @Rebeliantka 12:30:45
    Incydent miał miejsce mniej więcej tuż przed godziną dwudziestą drugą w nocy (między 21:30, a 22:00).
    Zaś sam pościg i zatrzymanie zakończyło się jakąś godzinę później, czyli około 23:00.
    Notatka z zatrzymania została sporządzona przez policję w izbie zatrzymań około godziny dwunastej w nocy.

    Tak wyglądała chronologia zdarzeń.

    Pozdrawiam.
  • @Max von Stirlitz 12:37:02
    ;) Dziękuję. Filmiki są dobre.

    Na razie próbuję wyjaśnić, skąd różnice dotyczące godziny tego "strzelania" przez okno (w SE podają, że został zatrzymany za "jazdę po pijanemu i oddawanie strzałów do funkcjonariuszy") i skąd rewelacje TVN o pizamie i kapciach.
  • @AdNovum 12:41:54
    Dzięki. Ale nadal nie wiem, skąd te info (które media je podają) i popatrzę na mapę (godzinę go ścigali? - mocną ma głowę ten Rau ;)) No ale on jechał beemwicą ;)
  • @Rebeliantka 12:50:11
    Ja też nie wiem skąd się biorą te informacje.
    Najprawdopodobniej jest w tym trochę polityki i chęć zrobienia dodatkowej sensacji przez media?
    Godzinę go nie ścigali, ale gdy się sporządza raport z incydentu, to tak właśnie wygląda to zaokrąglanie godzin i czas jego trwania może właśnie w raportach mieścić się w przedziale 21:30/24:00.


    Pozdrawiam.
  • @AdNovum 12:57:23
    Tak, ja też myślę, że jest w tym dużo chęci zrobienia dodatkowej sensacji.

    Ale z punktu widzenia prawa do rzetelnego postępowania zatrzymanego i innych jego praw osobistych, wszystkie okoliczności powiny być ściśle określone.

    No, cóż. Jesli Rau, to rzeczywiście facio prowadzacy samochód po pijanemu i używający bez powodu broni, to mi go nie żal. Ale wiem, ze rzecznicy prasowi Policji, to często niemiłosierni zmyślacze :)

    pozdrawiam
  • @Rebeliantka 13:09:10
    "Ale wiem, że rzecznicy prasowi Policji, to często niemiłosierni zmyślacze:)"- zgadzam się z tą opinią, bo jakimi informacjami posługuje się rzecznik?
    Otóż po pierwsze opiera się na dokumentach (w tym przypadku na notatkach sporządzonych przez policjantów biorących udział w akcji zatrzymania Z.R. oraz zeznaniu złożonym na policji przez świadka zdarzenia), a więc on jest tylko pośrednikiem przekazującym informacje, w którym sam osobiście nie uczestniczył.
    Natomiast sami bezpośredni świadkowie nie mają prawa udzielać informacji mediom do czasu zakończenia się postępowania wyjaśniającego. A więc informacje medialne, są tylko spekulacjami, które dla sensacji- czy też w innym celu- specjalnie się koloryzuje.

    Pozdrawiam.
  • @fretka 13:34:56
    O, zapewne i tak może być:))))
    I jeszcze dodatkowo zamiast trafić do więzienia, za jazdę po pijanemu, za bezprawne użycie broni palnej i ucieczkę z miejsca zdarzenia oraz narażenie życia i zdrowia osób postronnych, może dostanie order orła białego?

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum 11:33:29
    Witam...

    Info...jak inne ...nic nie wnosi..
    Ale dobrze osłabia.....pisio...politiko....nierobów ..!!
    Zawsze na gorąco ..przed wyborami..!!

    A jakie numery mamy..w PO..wywracanych..??
    Nic nie mają...nik nic nie szuka..hm...??cisza..??pozdr serd.
  • @AdNovum 13:19:35
    Herr Rau to jest kukułcze jajo podrzucone przez kretaKaczmarka. To państwo jest rzeczywiście chore, a polityka kadrowa Jarosława Kaczyńskiego to jego całkowita kompromitacja. Zbigniew Władysław Rau to tylko wydmuszka konia trojańskiego Kaczmarka....Jak Kaczyński mógł powoływać 32-letniego Zbigniewa Raua na stanowisko wiceministra MSWiA. Jakimi kwalifikacjami wykazywał się ten obecnie 39-letni emeryt aby pełnić taką funkcję w resorcie kierowanym przez śp.Stasiaka. Młody trzydziestoparolatek Zbigniew Rau za swoją dobrze odegraną rolę konia trojańskiego uhonorowany został przez kaczora Donalda ośmiotysięczną emeryturą, dla matki wychowującej swoje niepełnosprawne dziecko nie ma kilkuset złotych na niezbędną opiekę.
  • @strumyk 14:22:21
    Naprawdę już ten kraj tak nisko upadł, że strzelający z broni palnej pijany były wiceminister MSWiA, już nikogo nie dziwi?
    Ja w takim razie albo jakiś ciemniak jestem, albo nie zdaję sobie sprawę w jakim kraju tak naprawdę funkcjonuję, bo mnie ta sytuacja mocno zbulwersowała.

    Czy strumyk płynący z wolna, w takmi razie obraca się w towarzystwie rządowo-administracyjno-parlamentarnym, jeśli go (ją) takie sytuacje nie szokują?

    Pozdrawiam.
  • @Kula Lis 62 16:56:31
    A może dlatego dostał nominację rządową:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Rau_%28senator%29

    Pozdrawiam.
  • *1!!!!!!!!!!
    Witam koczownika z pisu:)))))

    Pozdrawiam:)
  • @LordConqueror 18:36:03
    To już Polska jest nie ważna tylko Ukraina?

    A ja w swej naiwności sądziłem, że POLSKA JEST NAJWAŻNIEJSZA!!!!

    Ot człowiek jest durny i całe życie się musi uczyć.

    A tak na marginesie chciałem waćpanu lordowi zadać pytanie:

    A kto niby mianował na tak poważne stanowisko jakim jest funkcja wiceministra MSWiA 32 letniego Raua?
    Może sam się mianował?

    Ciekawe też jest z kim był ten Rau skoligacony i kogo znał z najbliższego otoczenia J.K. że ten tak w ciemno go awansował?

    Pozdrawiam.
  • @LordConqueror 18:59:17
    Widocznie rzeczywistość tego kraju, która nie przystaje do jego wyobrażenie wykreowanego przez usłużne media na użytek politycznych "elit" jest jedną wielką propagandą.

    A co powiesz lordzie na temat tej rzeczywistości w jaką kreują media?

    Pewnie to czysta i nie zafałszowana prawda:)))))))

    Lordzie powiedz mi lepiej na jakim stołku siedzisz, że aż tak musisz tu bez sensu kadzić politycznej kamaryli?
  • @LordConqueror 18:59:17
    JUŻ WIADOMO, TO ON JECHAŁ, BYŁ SAM. PO DRUGIE WIEK 30PARĘ LAT TO ZBYT WCZESNY NA 8 TYS EMERYTURĘ GDY INNI MAJĄ PRACOWAĆ O ILE PRACA BĘDZIE DO 67 ROKU ŻYCIA A PEWNIE DO 70-75 BO I O TYM SIĘ JUŻ MÓWI.Czym on tak się wykazał w swym życiu, jakie miał osiągnięcia? prócz ojca b. senatora i prof. w wieku 32 lat by vice min. res. siłowego zostać? chętnie się dowiem.
  • *1 !!!!!
    Kolejny europejczyk, który jest za a nawet przeciw:)))))

    Pozdrawiam Serdecznie:))))))
  • @LordConqueror 18:59:17
    No i co znaczy to wszechstronne? bo według mnie te u nas wszechstronne to żadne, nijakie i bez wartości obserwując dzisiejszy poziom nauczania. Osiągnął to przy pomocy ojca. O poziomie świadczą obserwacje wszelkich teleturnieji, występujący w nich ci ponoć wykształceni z dyplomami, doktoratami nie posiadają żadnej wiedzy, nawet tej którą ponoć mieli posiąść na studiach, którą my starsze pokolenie wynieśliśmy z podstawówki, szkoły średniej i z domu. Przykład" studentka germanistyki nie potrafiąca sklecić zdania po niemiecku!!! Przykładami wtórnego analfabetyzmu mógłbym sypać jak z rękawa o tych "wykrztałconych" bo nie wykształconych. Obok mnie jest Politechnika, widzę tę hołotę zapijaczoną, naćpaną wulgarną na co dzień, najgorsze w tym dziewczyny, i to są ci co mają zastąpić nasze pokolenie? czarno to widzę.
  • @LordConqueror 19:14:33
    "A jeśli ktoś mu dosypał jakieś narkotyki?"- bardzo dobry wątek został tu poruszony.
    Otóż szanowny lordzie, a może on zażywa narkotyki?
    No i co teraz?
  • @LordConqueror 19:14:33
    Ja nie obwiniam Kaczyńskiego, tylko ciekawi mnie kto mu takie kadry nie trafione posuwał? Kadry znikąd, bez żadnych życiowych osiągnięć, z kupionymi, wybłaganymi dyplomami, tytułami, etc...
  • @LordConqueror 19:24:52
    . Narkotyki psychostymulujące - amfetamina, kokaina, crack - pobudzają motorycznie, osoba pod wpływem tych preparatów staje się nienaturalnie pewna siebie, czasem nerwowa, może też być agresywna.

    Środki halucynogenne - LSD, grzyby halucynogenne - wpływają na sposób mówienia i same wypowiedzi, które stają się nieracjonalne i dziwaczne.

    Odstawienie narkotyków wywołuje nerwowość i niepokój
  • @LordConqueror 19:16:46
    Z badania „Rozwiązywanie problemów”, w którym wzięli udział uczniowie z 44 krajów świata wynika, że polscy 15 - latkowie nie radzą sobie z praktycznym zastosowaniem wiedzy http://wpolityce.pl/lifestyle/190263-z-badania-rozwiazywanie-problemow-w-ktorym-wzieli-udzial-uczniowie-z-44-krajow-swiata-wynika-ze-polscy-15-latkowie-nie-radza-sobie-z-praktycznym-zastosowaniem-wiedzy - czy to oni mają być następcami naszych dzieci? zarządzać Krajem, gospodarką, etc... czarno przyszłość Polski w takim razie widzę. Tłumoki uczą? i wypuszczają jeszcze gorszych tłumoków.
  • @LordConqueror 19:29:11
    Oj lordzie to się wszystko trzyma bardzo mocno kupy i ty o tym również wiesz:

    proszę przeczytać pierwszy komentarz pod tym post'em.
  • @LordConqueror 19:24:52
    A co warte te dzisiejsze dyplomy, tytuły, fakultety, na co dzień widzę, nie rozśmieszaj mnie i mojej Żony. Polska szkoła jest w stanie regresu ! Te BUDYNKI ,które wy nazywacie szumnie " szkołami " służą w coraz większym stopniu do szkoleń ideologicznych ! KSZTAŁCENIE umysłów naszej młodzieży zastępowane jest , KSZTAŁTOWANIEM tych umysłów ! Gdzie indywidualizm intelektualny przypisany każdemu człowiekowi jest zastępowany , podstawą wszystkich systemów totalitarnych JEDNOMYŚLNOŚCIĄ ! Szumnie teraz teraz promowanych jako POPRAWNOŚĆ POLITYCZNA . TY NIE MASZ MYŚLEĆ CZŁOWIEKU ! Ty masz powtarzać to i postępować tak i wyrażać się tak , jak Ci NAKAZUJE WÓDZ i jego usłużne otoczenie / kiedy " Czerwona Książeczka " z jedynie słusznymi " myślami " MAO TSE TUSKA - MICHNIKA ? / Usuwanie nauczania Matematyki a obecnie i Historii , nie " ze szkół ! " , tylko z PROCESU NAUCZANIA , powoduje , to że w szkoleniu młodzieży NIE MA , dwóch filarów Wiedzy . Logiki i Doświadczenia Pokoleniowego ! I JEST DZIAŁANIEM ZAMIERZONYM I CELOWYM ! Ten ZAPLANOWANY proces produkcji Manekinów Sterowanych Informacją ! zapoczątkowało SLD / pzpr / rączkami tej dyspozycyjnej łybackiej szmaty intelektualnej a następnie kontynuowany Z POWODZENIEM i konsekwentnie przez po-wski legion , im. Hanki Sawickiej , i jego obecnej Przewodniczącej , szmaty moralnej w czerwonym kubraczku ! Pod czujnym okiem rudego nadzorcy ! WIĘC POWTÓRZĘ SŁUSZNIE RZUCONE WEZWANIE ŚRODOWISKA PEDAGOGICZNEGO . " RATUJMY NASZE MALUCHY ! Przed odrastającym łbem Hydry zwanej IDEOLOGIĄ ! Pozdrawiam Wszystkich tych którym w tak zwanych " szkołach " a w rzeczywistości miejscem SZKOLEŃ IDEOLOGICZNYCH , nie zdążono za pomocą " ideologii " wyprać mózgów z Logiki . Tego systemu OPERACYJNEGO POTENCJAŁU INTELEKTUALNEGO z którym się rodzimy i który poprzez rodziców dziedziczymy w ramach naszego gatunku .
  • @LordConqueror 19:31:21
    Zamieniam się w słuch.
  • @AdNovum 19:27:12
    Tusk rozpoczął hodowle lemingów, którzy mają nie myśleć, tylko głosować na PO, stąd tak niski POziom w szkołach ...! Ale za to nasza młodzież i nasze dzieci przeklinać potrafią i to im najlepiej wychodzi. Szybko umieją je zastosować, choćby w necie, w szkole i w rozmowach z rówieśnikami. POlaczki mandzicie tylko a wasza przyszłość w jewrounii to onuce I zmywaki. Tak się dzieje kiedy Szumilas, Hall i Kluzik zajmują się lobbowaniem na rzecz zboczeńców i sodomitów. Nie szkoła jest ważna i edukacja ale zadek Biedronia i wprowadzanie zboczeń do szkół i taki jest efekt. Na szczęście oszuści zostaną pognani. Nic nie ćwiczy mózgu i logicznego myślenia jak analiza BIBLII. C.S Lewis. Wiara w BOGA i analiza BIBLII najświętszej z ksiąg zawsze prowadzi do lepszego rozumienia świata. Wszelka anarchia to wojujący ateizm - Hitler, Polpot, Stalin, Napoleon. Wina za szkolnictwo spada na PO partie oszustów i na tych którzy na nich głosują. PO jest winna temu, że w POLSCE jest syf - Tusk, Niesiołowski, Paligłup i reszta komuchowruskich. Ci ludzie są winni temu, że POLSKA ma 3 pokoleniowy dług do spłacenia. Nachrzanili długów a debile ich jeszcze na drugą kadencję wybrali i takie są efekty.
  • @AdNovum
    ''Kto nami rządzi?''
    //

    W Biblii jest odpowiedz.
  • @LordConqueror 19:37:52
    To w takim razie proszę mi wyjaśnić jakie może być tu drugie dno?

    Czy on może się naraził obecnej ekipie?

    Czy też jest to pośredni atak na pis?

    Czy to pis się mści na nim?

    A może po prostu jego sąsiadka ma majaki?

    Widzisz, pewne jest, że jechał w imprezy nawalony jak wór. Pewne jest również i to, że strzelał z pistoletu. I jakbyś tego faktu nie usiłował zinterpretować, musi teraz swoje odsiedzieć. Na co zresztą sobie zasłużył.
  • @Bara-bar 19:38:47
    Proszę poszerzyć ten wątek, bo zapewne każdemu się to przyda.

    Pozdrawiam.
  • @LordConqueror 19:27:49
    Był współautorem nowelizacji ustawy o świadku koronnym.

    Ale jeszcze nie znalazłam tej nowelizacji, więc nie wiem, czy miał dobre czy kiepskie pomysły.
  • @AdNovum 19:44:28
    Jego prawnik złożył zażalenie na zatrzymanie. SE podaje, że trafił do szpitala, ale pod tym tytułem nie wyświetlają się żadne konkrety.

    Siedział nie będzie. W Poznaniu uniewinniono nawet policjantów, którzy przez pomyłkę zastrzelili na ul. Bałtyckiej jednego młodego człowieka, a z drugiego zrobili kalekę na wózku.
  • ------------- PIS kto zacz ??
    ---w PIS NIE MA -Polaków z rodzin zwyczajnych polskich ! z tych co to !! walczyli ,ginęli , z OCZYWISTYMI życiorysami

    ---jakieś wszystko pokrętne ,utajnione ,wręcz z kapelusza wyciągnięte ,żeby nie powiedzieć WROGIE !!

    Kaczyński jest człowiekiem z INNEGO ŚWIATA -nie !! jak my wszyscy z PRLu -on rzeczywiście ma ZAFAŁSZOWANY OBRAZ RZECZYWISTOŚCI dlatego ponosi same klęski tzn.Polska przez niego ponosi klęski !!--------PO/PIS dobry i zły policjant

    http://www.mundia.com/pl/Search/Results?surname=RAU&birthPlace=Polska
  • @AdNovum 19:45:29
    ''Proszę poszerzyć ten wątek, bo zapewne każdemu się to przyda.''
    //

    Biblii ani nie poszerze, ani nie zweze.
    Wszystko tam jest.
  • @Rebeliantka 19:47:42
    http://niepoprawni.pl/blog/346/dyktatura-matolow-umafijnienie

    Pozdrawiam.
  • @Bara-bar 20:00:08
    To jest oczywiste, ale sądziłem, że coś więcej będzie na ten temat.

    Pozdrawiam.
  • @LordConqueror 19:50:28
    Tutaj osiągnięcia tej Platformy (PPBW). Przeczytaj i zachwyć się:

    http://www.ppbw.pl/osiagniecia.php

    ;)
  • @Rebeliantka 19:52:58
    A ja mimo wszystko jestem dobrej myśli, bo nie na darmo policja całą noc szukała łusek z jego pistoletu.
    No i pobyt w szpitalu też nie jest taki jednoznaczny jakby się mogło wydawać.

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum 20:02:07
    Ja caly czas pisze na moim blogu.
  • @Rebeliantka 19:52:58
    W jaki sposób to pijane bydle potencjalny bandyta drogowy z bronią ostrą w łapie stało się emerytem policyjnym ??? Co ten pijak miał wspólnego z policyjną służbą ? Gdzie są wypracowane przez niego niezbędne lata do otrzymania policyjnej emerytury ? Ciekawe czy zostanie ukarany tak jak każdy inny pijak zatrzymany za kierownicą czy też się sprawa rozmydli i utrzyma pozwolenie na broń ??? Jeśli była to orgia pod hasłem piżam party i nie było zalecane przebrać się w ciuchy wyjściowe to wracał w piżamie.

    Ale stronnicze media stwarzają wrażenie, że to "człowiek" PiS, a Zbigniew Rau był podsekretarzem stanu tylko 3 miesiące!!!

    NIE napiszą, że następnie Zbigniew Rau był doradcą Jerzego Buzka, kiedy ten był przewodniczącym Parlamentu Europejskiego.

    Również kompletnie przemilczają NAJWAŻNIEJSZĄ informację!!!

    AKTUALNIE pan Zbigniew Rau jest w Rządzie świetnego Premiera D.Tuska i jest szefem Polskiej Platformy Bezpieczeństwa Wewnętrznego - instytucji podlegającej Radzie Ministrów!!!
  • @Rebeliantka 19:52:58 z sieci.
    Marek Praski do wun • 2 godziny temu

    Wrogowie PiS wykorzystali wiare J.Kaczynskiego w uczciwosc ludzka i tylko dzieki temu w rzadzie PiS , znalazl sie J.Kaczmarek / doskonale ukrywajacy swoje komusze i esbeckie powiazania / , zeby od
    srodka rozsadzal rzad PiS ! Jak sie J.Kaczynski zorientowal , to wylal
    na zbity pysk Janusza Kaczmarka z rzadu , a Zbigniew Rau jego czlowiek automatycznie
    podal sie do dymisji . Ale ile szkody poczynili rzadowi PiS / czynia to szuje
    nadal nawet teraz , bedac poza PiS / , to juz tego nikt nie cofnie .
  • @Kula Lis 62 20:12:02
    To jest tzw. apolityczny profesjonalista :)
  • @Rebeliantka 20:34:33 poniżej masz "profesjonalistów" postalinowskich!!!
    Kaci z policji. W warszawskiej komendzie policjanci biją. Zupełnie bezkarnie.

    4 lutego około godz. 19.30. Paweł P. i Tomasz K. byli w Barze nad Wisłą w Górze Kalwarii. Właśnie zamówili coś do jedzenia. Zanim zdążyli się zorientować knajpa była otoczona, a funkcjonariusze w czarnych mundurach zakładali im kajdanki.
    - Wszystko trwało może kilka minut – mówi anonimowo świadek policyjnej akcji. – Na pewno wyszli cali i zdrowi z restauracji – zapewnia. Potwierdzają to inni świadkowie. Nie chcą podawać nazwisk. Boją się… policjantów. Inni świadkowie mówią, że już w knajpie obaj zatrzymani byli bici i kopani.
    Była to popisowa akcja stołecznej policji z wydziału do zwalczania przestępczości samochodowej. Dzień wcześniej skradziono samochód. Policjanci znaleźli go w „dziupli” pod Warszawą. Od razu postawili na Pawła i Tomasza, specjalizujących się w „samochodach”. Ruszyła obława.
    Zatrzymani zostali przewiezieni do komendy stołecznej na przesłuchanie. W parę godzin potem Paweł P. trafił na „dołek”. Był dotkliwie pobity. Nie zbadał go lekarz, choć Paweł P. o to prosił. Jego kolegę przewieziono do szpitala z licznymi obrażeniami, nieprzytomnego. Na oddziale pilnowali go funkcjonariusze, ale nie po to, by nie zwiał, bo i tak nie dałby rady, ale po to, by nikt nie zrobił mu zdjęcia jak wygląda po policyjnym przesłuchaniu. Zakazano także lekarzom udzielać jakichkolwiek informacji o jego stanie zdrowia. Samym medykom powiedziano, że się samookaleczył podczas zatrzymania.

    Worek i gaz
    Obaj panowie są znani funkcjonariuszom z tego wydziału. Doskonale znają ich żony, matki, rodziny. Funkcjonariusze mówiąc o nich, rzucają ksywami. Paweł i Tomasz wielokrotnie byli zatrzymywani, niezależnie czy były ku temu podstawy, czy nie. Zwykle byli bici podczas przesłuchania. I nie tylko oni. Wszyscy, którzy kiedykolwiek byli w kręgu zainteresowań funkcjonariuszy z „samochodówki”, przeszli przez piekło rozmowy z policjantami. Co z niej zapamiętali najbardziej?
    - Worek foliowy na głowę i psikanie gazem do środka
    – powtarzają wszyscy. Z 14-osobowej grupy, z którą rozmawialiśmy, każdy z osobna opowiadał o tych samych metodach pracy funkcjonariuszy z tego oddziału. Bicie, kopanie, uderzanie głową o ścianę, walenie pałką w gołe stopy. Odbite jądra, pięty i nerki to standardowe pozostałości po przesłuchaniu.
    - Biją, albo po to, żeby się przyznać, albo po to, żeby powiedzieć coś na kolegę. Często dają do podpisania protokół z zeznań, który sami tworzą i każą podpisać. Za niepodpisanie też jest wpierdol. A czasem biją po prostu, dla sportu – mówią ci, którzy parokrotnie mieli do czynienia z funkcjonariuszami ze stołecznego wydziału.
    Bywa, że „zabawiają” się z nimi policyjne psy, szczute przez policjantów. Wtedy podobno funkcjonariusze mają największą zabawę.
    W 2011 roku Kamil P. przez chwilę nagrywał telefonem komórkowym przesłuchanie. Widać tylko nogi bitego i bijących, ale słychać co się dzieje w pokoju przesłuchań.
    - Przyznasz się, kurwo?! – pyta policjant. Słychać głuche uderzenia o coś twardego. Krzyki i jęki bitego. – Powiesz, kurwo, czy nie?!
    - Ty jebany psie – odpowiada bity. Wtedy w ruch idą nogi funkcjonariuszy. Film się urywa. Niedługo potem urywa się też świadomość bitego.
    Po tym przesłuchaniu chłopaka nie oglądał lekarz, choć podobno parokrotnie tracił przytomność. Dopiero gdy przewieziono go do aresztu na Białołękę został zbadany. Przez parę dni nie rozpoznawał nikogo.
    - Był tak opuchnięty na twarzy, że z trudnością go rozpoznałam – mówi Sylwia, jego narzeczona. Wsadzili go do celi z kuzynem, żeby się nim opiekował. Po paru dniach próbował popełnić samobójstwo. Więzienna psycholog do dziś pamięta jak wyglądał po przywiezieniu z warszawskiej komendy. I to, że nie rozpoznał ojca.

    Wydział ma wyniki
    - Parę lat temu byłem zatrzymany na gorącym – mówi Maciek B. – Odsiedziałem i słusznie, było za co. Co prawda ukradłem jeden samochód, a przybili mi jeszcze dwa, ale wtedy faktycznie ukradłem. Dziś wyszedłem z branży, mam dziecko, pracę, ale cały czas jestem zatrzymywany przez ten wydział. Zawsze dostaję trzymiesięczną sankcję, bo pomawia mnie policjant z „samochodówki”. Po trzech miesiącach, gdy prokurator znowu wnioskuje o areszt, ja przedstawiam dowody, że nie mogłem tego zrobić. Byłem gdzie indziej, raz nawet 300 km od miejsca zdarzenia. Zwykle wychodzę do domu, ale co odsiedzę za nic i ile dostanę podczas przesłuchania, to moje.
    Wydział do zwalczania przestępczości samochodowej ma dobre wyniki. Zwykle zarzuty opierają się na zeznaniach samych funkcjonariuszy z tego wydziału. W 2011 roku mł. asp. Damian Kozina zeznał w śledztwie, że widział Pawła P. gdy ten kradł wypasioną hondę. Podobno stał niedaleko. Nie interweniował, bo „był trudny teren”. To było w Warszawie. Zatrzymał go następnego dnia. To samo zeznał, gdy zatrzymano Damiana P. Tym razem warunki pogodowe przeszkadzały mu w interwencji. Zatrzymano sprawcę po 12 godzinach od kradzieży. Takich, których widział podczas złodziejskiej roboty jest paru. Zatrzymani w knajpie w Górze Kalwarii też są oskarżani przez tego policjanta. Ponoć widział ich przy robocie. Innych dowodów nie ma. Macieja B. oskarżał inny policjant z tej grupy. Też widział jak kradł auto.
    Po czasie okazuje się, że to wszystko brednie, bo kiedy niby miało się to wydarzyć, wskazani przez policjantów sprawcy byli zupełnie gdzie indziej. I mają na to niezbite dowody. Zdarzyło się nawet, że w czasie gdy policjant widział kradnących na Woli, sam był wtedy w Śródmieściu…

    Ustalmy, że on nie krzyczał
    Rzecznik stołecznej policji Mariusz Mrozek nie chce udzielić odpowiedzi na pytania dotyczące pobić na komendzie.
    - Zapraszam do nas – mówi.
    Gabinet naczelnika wydziału do zwalczania przestępczości samochodowej Ireneusza Ambroziaka jest ciasny, a sam naczelnik duży. Siada przede mną i prezentuje pokaźny brzuch. Jest miły. Przez chwilę, bo gdy zaczynam zadawać niewygodne pytania, wrzeszczy i próbuje mnie zastraszyć.
    – Podczas doskonałej akcji zatrzymania, Tomasz K. próbował uciekać na pierwsze piętro i wyskoczyć przez okno. Wtedy mogły wystąpić otarcia naskórka.
    - Pan obrażenia Tomasza K. nazywa otarciami naskórka? On trafił nieprzytomny do szpitala z poważnymi obrażeniami.
    - Została mu udzielona pomoc i lekarz stwierdził, że musi zostać w szpitalu na obserwacji.
    - Z powodu otarć naskórka?
    - Tomasz K. oczywiście symulował.
    - Symulował utratę przytomności?
    - Tak, symulował utratę przytomności. Biegły lekarz sądowy stwierdził, że nic mu nie jest.
    - Wcale tak nie stwierdził, pan kłamie. Stwierdził jedynie, że można go przesłuchać.
    - Pani nie będzie mnie przesłuchiwać!!! – Teraz ja będę mówił, nie pani!!! Pani mi przerywa jak Monika Olejnik!!! Teeeeeraaaaz jaaaa móóóówię!!!
    - Pańscy ludzie biją zatrzymanych. Wkładają im na głowę foliowy worek, wpuszczają gaz, kopią i pan o tym wie.
    - Nie mam wpływu na to co mówią zatrzymani.
    - Dlaczego pańscy funkcjonariusze pomawiają zatrzymanych? Kłamią w prokuraturze. Robicie sobie dobrą statystykę?
    - Nigdy przestępcy nie złożyli doniesienia o składanie fałszywych zeznań.
    - Dlaczego bijecie ludzi?
    - Nigdy nikt nie zgłaszał zażalenia na zatrzymanie.
    Ponieważ naczelnik Ambroziak już tylko krzyczał i machał łapami, dalsza rozmowa nie miała sensu.
    - Stracił panowanie, bo pani go zdenerwowała – próbował tłumaczyć naczelnika rzecznik Mariusz Mrozek.
    - I pan mi chce wmówić, że on panuje nad sobą, gdy zatrzymany nazywa go jebanym psem? – pytam.
    - Ustalmy, że on nie krzyczał na panią. Ustalmy, że pani tego nie napisze w artykule…

    To tylko podejrzany
    Tomasz K. jest już w areszcie na Białołęce. Pilnujący go w szpitalu funkcjonariusze niezupełnie się sprawdzili. Przypadkowa osoba zrobiła film telefonem komórkowym. Mamy go. Młody mężczyzna jest pokrwawiony, opuchnięty, ma krwawe dziury w głowie i świeże szwy na czole. Widok robi wrażenie.
    Na oddziale przesłuchiwała go prokurator z prokuratury rejonowej z warszawskiej Pragi. Widziała jego obrażenia. Widziała w jakim jest stanie. Nie wszczęła z urzędu postępowania przeciwko policjantom. Sędzia z Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi zasądzająca trzymiesięczny areszt też widziała torturowanego człowieka. Powiedział, że pobili go policjanci. Nie zareagowała. Bo to tylko podejrzany…
    - Bicie przez funkcjonariuszy policji to częste przypadki, jednak niewielu z poszkodowanych to zgłasza. Bo i tylko w jednostkowych sytuacjach kończy się ukaraniem funkcjonariusza – mówi prawnik dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – Pobici podwójnie się obawiają, bo zwykle słyszą, że ich sytuacja procesowa tylko się pogorszy jak wystąpią przeciwko policji. Trzeba pamiętać, że jest wielu dobrych policjantów. To naprawdę ciężka służba. Jeżeli jednak policjant jest tak wypalony, że zaczyna stosować przemoc, powinien natychmiast odejść ze służby. Tak się niestety, nie dzieje. Gdy policja nadużywa władzy, to jest największy dramat i największa demoralizacja państwa.
    JOANNA SKIBNIEWSKA
  • @Kula Lis 62 20:15:33
    --CO ?? to znaczy ?! -zanim się zorientował -Pan kpi ???--STARY WYGA !! ze świecznika Warszafki !! prawa i lewa ręka BOLKA !! --

    http://www.youtube.com/watch?v=Q8CWvmvUcA4
  • Rau ma dobrą opiekę :)
    Po zatrzymaniu były wiceminister skarżył się na złe samopoczucie - powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus. Odwieziono go do szpitala w Nowym Tomyślu, stamtąd trafił do jednego z poznańskich szpitali celem wykonania szczegółowych badań. Chcemy otrzymać od lekarzy informację na temat stanu zdrowia zatrzymanego. We wtorek podejmiemy decyzję o jego dalszych losach - dodała.

    http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-byly-wiceminister-strzelal-a-teraz-jest-w-szpitalu,nId,1405720
  • @Rebeliantka 21:14:08
    --- jak tam ?? żydoska FRONDA ??
  • @Rebeliantka 20:34:33
    KGB made in Sienkiewicz
    Spoglądając na zaakceptowany przez rząd Donalda Tuska plan reformy służb specjalnych, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że to już kiedyś było. W PRL. W latach 50.

    Już niedługo za koordynację i nadzór nad służbami specjalnymi w Polsce będzie odpowiadał specjalny komitet ds. bezpieczeństwa państwa. W jego skład wejdą przedstawiciele poszczególnych resortów, m.in. obrony narodowej, spraw wewnętrznych czy finansów. Powołanie nowej komórki – podobnie zresztą jak cała reforma polskich służb – to pomysł Bartłomieja Sienkiewicza, ministra spraw wewnętrznych. Wydaje się jednak, że nie jest on wcale nowy. Liczy ponad 60 lat i był już testowany w PRL tuż po rozwiązaniu stalinowskiego aparatu represji w Polsce – Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Przez niespełna dwa lata w okresie 1954‒1956 działał… Komitet Bezpieczeństwa Państwa. W skrócie był nazywany KGB, na cześć radzieckich służb specjalnych. Zresztą nie przypadkiem. Faktycznie działania podejmowane przez Komitet były całkowicie kontrolowane przez Moskwę. Po likwidacji tej instytucji w 1956 roku powstała m.in. Służba Bezpieczeństwa (wywiad i kontrwywiad) nadzorowana przez szefa MSW.



    I tu dochodzimy do kolejnej zbieżności reformy służb specjalnych made in Sienkiewicz ze strukturą służb PRL. Zgodnie z zaakceptowanymi przez rząd Donalda Tuska zmianami, to właśnie szef MSW będzie bezpośrednio nadzorował Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego (dotychczas podlegała ona pod premiera), która swoje działania będzie koncentrować głównie na kontrwywiadzie. W PRL było podobnie. Minister spraw wewnętrznych nadzorował kontrwywiad. Wprawdzie nowe przepisy nie dają ministrowi Sienkiewiczowi nadzoru nad Agencją Wywiadu, ale faktycznie poprzez m.in. powstały komitet (czyli nowe KGB) będzie miał nieformalny wpływ na jej działalność.
    Czy więc minister Sienkiewicz – słynący z antykomunistycznych poglądów – przygotowując reformę polskich służb mógł wzorować się na radzieckim modelu? Jeśli nawet tak, to pewnie sam nigdy się do tego nie przyzna. W końcu byłoby to polityczne samobójstwo. Tylko że trzeba jeszcze pamiętać o jednym. Spoglądając na historię służb specjalnych świata można się przekonać, że struktura radzieckich służb była inspiracją czy wręcz wzorcem dla wielu zachodnich służb specjalnych.
  • @Kula Lis 62 20:15:33
    Kula, nie masz wiedzy co do ,,wysadzenia Kaczmarka z rządu". Powiem tak, gdyby nie Kaczmarek Leppera mieli już zamknąć w więzieniu w czerwcu 2007 roku, pod fikcyjnym zarzutem ,,odrolnienia ziemi". Lepper w więzieniu ,,miał popełnić samobójstwo", to wszystko było uknute przez Kaczyńskiego, Święczkowskiego, Ziobrę i Gazte Wyborczą. Wiedze miał n/t Kaczmarek, który zepsuł im cyrk. Może kiedyś więcej napiszę.
    Pamiętać należy, że Kaczyński przyrzekł w marcu 2005 roku w fundacji batorego, że jak będzie miał władzę zniszczy LPR i Samoobronę i dlatego dali mu władzę na 1 rok, przebujał się dwa. Wszystko chodziło o przejęcie elektoratów LPR i Samoorony i skompromitować myślenie i działanie pro-polskie.
    Efekt jest taki Lepper nie żyje, Giertych na salonach z kosmopolitykami, a LPR i Samoobrona znikły. Garbonosy skaczą z radości do góry, teraz chochlą kradną a nie łyżeczką.
  • @Rebeliantka 21:14:08
    Siedleccy policjanci torturowali zatrzymanych? Do dziesięciu lat więzienia grozi naczelnikowi Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach i czterem jego podwładnym "za przemoc, bezprawną groźbę i znęcanie się w celu uzyskania zeznania" - informuje "Gazeta Wyborcza". Zarzuty siedleckim policjantom postawił już prokurator. "Mieli bić, razić paralizatorem, polewać wodą, zaklejali usta taśmą. Jeden z zatrzymanych popełnił samobójstwo" - czytamy w "Gazecie Wyborczej". Być może, gdyby nie samobójstwo jednego z zatrzymanych, 19-letniego Jędrzeja sprawy by nie było. Jednak rodzice chłopaka nie odpuścili, uważają bowiem , że przyczyną śmierci syna były wydarzenia w siedleckiej komendzie.
    Jak pisze "GW", policjantom grozi od roku do dziesięciu lat więzienia za "przemoc, groźbę bezprawną, znęcanie się" w celu uzyskania zeznań (art. 246 kk). Zarzuty mają naczelnik, aspirant sztabowy Wiesław P. (odznaczony medalem za długoletnią służbę), i jego podwładni: młodsi aspiranci Jarosław K., Adam Ch. i Grzegorz P. oraz starszy sierżant Grzegorz R. Znęcać mieli się nad trzema sprawcami kradzieży w sklepie jubilerskim w Siedlcach.

    Komendant Miejski Policji w Siedlcach Marek Fałdowski mówi, że nie wierzy w winę swoich podwładnych.

    Więcej o tej bulwersującej sprawie w najbliższym wydaniu "TS".
  • @Rebeliantka 21:14:08 następni bezkarni bandyci i zwyrodnialcy w mundurach.
    Policjanci torturowali zatrzymanych: "Przesłuchamy cię jak w Guantanamo"
    Mieli bić, razić paralizatorem, polewać wodą, zaklejali usta taśmą. Jeden z zatrzymanych popełnił samobójstwo. Siedleccy policjanci nadal pracują.
    Przestępcy często oskarżają policję o stosowanie niedozwolonych metod i wymuszanie zeznań biciem. Na ogół nikt im nie daje wiary. W tym przypadku jest inaczej. 20 czerwca 2013 r. prokurator Wiesław Tulikowski z Chełma Lubelskiego postawił zarzuty naczelnikowi Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach i czterem jego podwładnym.

    - To pierwsza na taką skalę sprawa w Polsce - mówi mec. Mikołaj Pietrzak z kancelarii Pietrzak & Sidor, która reprezentuje rodziców Jędrzeja Kryszkiewicza. Tego, który zabił się po przesłuchaniach w siedleckiej policji.

    Policjantom grozi od roku do dziesięciu lat więzienia za "przemoc, groźbę bezprawną, znęcanie się" w celu uzyskania zeznań (art. 246 kk). Zarzuty mają naczelnik, aspirant sztabowy Wiesław P. (odznaczony medalem za długoletnią służbę), i jego podwładni: młodsi aspiranci Jarosław K., Adam Ch. i Grzegorz P. oraz starszy sierżant Grzegorz R. Znęcać mieli się nad trzema sprawcami kradzieży w sklepie jubilerskim w Siedlcach.

    Samobójstwo

    24 sierpnia 2012 r., tydzień po wyjściu z izby zatrzymań w siedleckiej komendzie, 19-letni Jędrzej Kryszkiewicz popełnia samobójstwo niedaleko swojego domu w Ostrowie Wielkopolskim. Zostawia list pożegnalny: "Wybaczcie mi, to jedyny ratunek dla duszy mojej. Tylko w ten sposób mogłem się uratować. Módlcie się za mnie".

    Gdyby nie to samobójstwo, sprawy przeciwko policjantom z Siedlec mogłoby nie być. Jest, bo rodzice Jędrzeja uważają, że przyczyną śmierci syna były wydarzenia w komendzie.

    Rozmawiamy w ich domu w Ostrowie. Opowiadają, że Jędrzej, który wcześniej trenował sztuki walki i był nawet mistrzem Polski juniorów, po urazie kręgosłupa musiał zrezygnować ze sportu i "wpadł w złe towarzystwo". Nie zaprzeczają, że okradł jubilera. - Ale to nie usprawiedliwia tego, co z nim robiła policja - mówi ojciec Tomasz Kryszkiewicz.

    Po śmierci syna skontaktował się z biurem spraw wewnętrznych policji. Opowiedział, co Jędrzej mówił o torturach podczas przesłuchania. - W BSW nie chcieli zamieść sprawy pod dywan. Powiedzieli, byśmy złożyli wniosek, by sprawą zajęła się inna prokuratura niż w Siedlcach - wspomina matka Małgorzata Kryszkiewicz. I chociaż śledztwo o doprowadzenie Jędrzeja do targnięcia się na własne życie zostało umorzone, to sprawę znęcania się prokurator potraktował inaczej.

    "Rozpytanie"

    14 sierpnia 2012 r. do komendy w Ostrowie Wlk. przyjeżdżają policjanci z Siedlec odległych o prawie 400 km. Mają zabrać Jędrzeja Kryszkiewicza i jego dwóch kolegów: 29-letniego Mariusza M. i 22-letniego Mateusza G. To oni okradli jubilera na jednej z głównych ulic Siedlec.

    Rabunek wyglądał tak: pierwszy do jubilera wszedł Maciej P., mieszkający w Siedlcach kolega Jędrzeja. Poprosił, by mu pokazać złote łańcuszki. Gdy ekspedientka wyjęła kilka pudełek, do sklepu wpadł Jędrzej. Wyrwał jej pudełka, wybiegł i odjechał samochodem, w którym czekali dwaj koledzy. Obsługa sklepu skojarzyła, że Maciej P. jest wspólnikiem złodziei, i nie wypuściła go aż do przyjazdu policji.

    Na przesłuchaniu Maciej P. podał nazwiska pozostałych. Informacje przekazano policji w Ostrowie, która złodziei wyłapała.

    Po przewiezieniu zatrzymanych do Siedlec policjanci z wydziału kryminalnego komendy miejskiej przez kilka godzin prowadzili tzw. rozpytanie. Złodzieje się przyznali. To właśnie wtedy policjanci mieli dopuścić się przemocy. Co działo się w pokojach wydziału kryminalnego - mówią materiały śledztwa.

    Podtapianie, paralizator

    Mariusz M. zeznał, że przed wejściem do policyjnego auta "dostał łokciem w twarz" od jednego z funkcjonariuszy i został porażony paralizatorem:

    „Ten policjant powiedział, że jedziemy teraz na Kresy Wschodnie, tam kończą się humanitaryzm i prawa człowieka”. „Ten, do którego zwracali się »naczelniku «, wydawał polecenia, że mamy być uciszeni, abyśmy nie krzyczeli”. „Wypowiedział do mnie takie słowa, że oni są takimi samymi bandytami jak my, z tym że oni działają w imieniu prawa, a my przeciwko niemu”. „Naczelnik ostrzegał, że jeśli zmienię zeznania u prokuratora, to będę osadzony w areszcie w Siedlcach, a oni tam mają swoich ludzi i będę cwelem”.

    „Leżąc na podłodze, słyszałem, jak przesłuchują Jędrzeja. Przez dłuższy czas się nie przyznawał i oni go bili. Jędrek krzyczał, błagał, żeby nie bili, potem słyszałem, jak kazali mu siadać na biurku i wkładać jądra do szuflady, słyszałem też, jak oni mu ubliżali, mówiąc do niego »ciota «”.

    „Naczelnik mówił, że mamy być tak bici, aby nie było słychać, jak krzyczymy. Mówił: »zakneblujcie im mordy, bo się drą jak baby na porodówce «”.

    "Funkcjonariusz z blizną na ręce był głównym moim oprawcą, raził mnie paralizatorem, bił pałką po głowie i po uszach, deptał po głowie. Kiedy inny policjant bił pałką po piętach, on zasłaniał mi usta ręką, żebym nie krzyczał. To ten policjant zdjął mi spodenki do kolan, polał moje genitalia wodą, straszył, że jeżeli się nie przyznam, to pojadę do lasu. Mówił, że będę przesłuchiwany jak w Guantanamo, prawdopodobnie on przyniósł do pokoju wiadro i wodę w litrowych butelkach po coli. Pytał, czy trenowałem pływanie, że dowiem się, dlaczego w Guantanamo wyciągają z nich wszystko, co wiedzą".

    "Nawet jak się zacząłem przyznawać, byłem bity. Przewrócili mnie na plecy, położyli na twarz ręcznik, zaczęli delikatnie lać wodę wokół głowy, za chwilę wszedł naczelnik i powiedział, żeby mi dojebać po raz ostatni i żeby mi do głowy nie przyszło wycofywać wyjaśnień u prokuratora, bo i tak dostanę sankcję w Siedlcach, a oni będą mnie cały czas brać na przesłuchania".

    "Ten, co wszedł, odchylił mi głowę tak, że leżałem jednym uchem na linoleum, a na drugie mi nadepnął. Stojąc nade mną, zaczął mnie rytmicznie uderzać pałką w czubek głowy. Słyszałem, jak w pokoju obok Jędrek jest rażony prądem i krzyczy. Leżałem twarzą do ziemi, policjant podszedł do mnie, zdjął mi spodenki krótkie, majtki ściągnął na wysokość butów, wziął butelkę po coca-coli i zaczął polewać wodą, woda poleciała mi na genitalia, powiedział, że zaraz zostanę rozdziewiczony, dołożył paralizator do jąder i go włączył".

    Z zeznań Mateusza G.:

    "Policjant wywrócił mnie na ziemię, wcześniej miałem wrażenie, że robiłem jakieś fikołki, potem pamiętam, że leżałem twarzą do parkietu między biurkami". "Paralizator przyniósł jeszcze jeden funkcjonariusz. Powiedział, że oni mi dzisiaj cały ten paralizator wyładują". "Ten wysoki zdjął mi adidasy z nóg i uderzył twardą grubszą czarną pałką po piętach". "O tym, że tu jest wschód i tu nie ma demokracji, powiedział ten najgrubszy policjant".

    Szuflada na genitalia

    Zeznania dziewczyny Mariusza M.:

    "Mariusz mówił mi, że widział, jak Jędrek siedział na biurku bez majtek i szufladą miał przytrzaskiwane genitalia". "Widziałam u Mariusza sine małżowiny uszne, kropki na ciele, były czerwone i wyglądały jak przypalone od papierosa, miał sine stopy i kulał".

    Zeznania dziewczyny Mateusza G.:

    "Na plecach miał kropeczki czerwone, bolało go to. Chciałam, żeby pojechał do szpitala na obdukcję, ale on, bał się, że jak pojedzie jeszcze raz do Siedlec, to go zabiją, jak się dowiedzą, że był na obdukcji".

    Zeznania brata Jędrzeja Kryszkiewicza:

    „Jędrek mówił o torturach. Mówił, że policjanci polewali go zimną wodą, że jak się nie przyznawał do czegoś, to siłą wzięli go do jakiejś szafki i przytrzaskiwali jądra drzwiami”. „Mówił, że przesłuchiwało go ok. 5 policjantów, jeden mówił »ja jestem sadystą i chuj «, że »tu jest Białoruś «. Widziałem u brata ślady po paralizatorze na nogach, karku i na wewnętrznych stronach ud. Jędrek mówił, że paralizatorem był rażony po jądrach”. „Jędrek żałował, że od początku się nie przyznał, bo wtedy nie miałby przytrzaskiwanych jąder”.

    Zeznania ojca Jędrzeja: "W czasie bicia syn miał usta zaklejone taśmą".

    Co ma prokurator

    Zeznania zatrzymanych i ich bliskich to niejedyne dowody. Mariusz M. i Mateusz G. rozpoznali na zdjęciach policjantów, którzy mieli ich bić. Opis pomieszczeń, gdzie byli "rozpytywani", zgadza się z wyglądem pokojów wydziału kryminalnego w Siedlcach, zeznania składali niezależnie od siebie (przebywają w różnych aresztach w Polsce za inne przestępstwa). I najważniejsze: Jędrzej Kryszkiewicz i Mariusz M. po powrocie do Ostrowa poddali się obdukcji lekarskiej - potwierdziła obrażenia po pobiciu i ślady po paralizatorze.

    Czy prokurator ma jeszcze inne dowody? Na razie to tajemnica śledztwa. Do udowodnienia policjantom winy przed sądem droga daleka.

    Rodzice Kryszkiewicza zgłosili jego śmierć do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Mimo umorzenia w tej części śledztwa uważają, że maltretowanie przyczyniło się do samobójstwa syna. Po powrocie do domu wciąż się bał, "nie był sobą". - Wczoraj miałby 20. urodziny. Chciałabym normalnie przechodzić po nim żałobę i do tych wydarzeń nie wracać, ale nie mogę tego tak zostawić - mówi Małgorzata Kryszkiewicz.

    - Nie mogą pozostać bezkarne działania tych, którym tytuł i odznaka służą jako osłona do działań zwyrodniałych, okrutnych i łamiących prawo - dodaje ojciec.

    Przywróceni do służby

    Komenda w Siedlcach to odnowiony budynek w centrum miasta. Przy wejściu wyłożone lokalne czasopismo. Na okładce zdjęcie komendanta i tytuł "Komendant z pasją". Podinspektor Marek Fałdowski przyjmuje mnie w gabinecie, przez okno widać sąsiedni budynek wydziału kryminalnego. Mówi, że nie wierzy w winę podwładnych.

    - To wartościowi i oddani funkcjonariusze, przebieg ich służby był nienaganny. Do tej pory nie miałem do nich najmniejszych uwag. Chciałbym wierzyć, że sąd wyda wyrok uniewinniający, że policjanci zostaną oczyszczeni - powtarza kilka razy.

    Nie przekonują go zebrane przez prokuratora dowody. Zresztą, jak mówi, nie zna ich. Policjantów zawiesił na krótko, więc już wrócili do pracy. - Nie miałem podstaw, by ich dalej zawieszać. Art. 39 ustawy o policji mówi, że zawieszenie można przedłużyć w uzasadnionych przypadkach do czasu zakończenia postępowania karnego, ale w mojej ocenie taki przypadek tutaj nie zachodził.

    Komendant ubolewa, że z powodu tej sprawy jego jednostka może być w mediach przedstawiona w złym świetle.
  • @ninanonimowa 21:16:32
    Nie czytam.
  • @Rebeliantka 21:14:08 cd...
    http://bi.gazeta.pl/im/d7/5b/d9/z14244823Q,Pobity-przez-policjantow-Lukasz-Rafalko.jpg

    Pobity przez policjantów Łukasz Rafałko (Fot. archiwum prywatne)


    Policjanci zawieszeni za pobicie. Ale znów pracują. Policjanci pobili mieszkańca Poznania, za co dostali zarzuty i zostali zawieszeni. Po miesiącu - już bez rozgłosu - wrócili do pracy.
    Przed rokiem w jednym z klubów na poznańskim Starym Rynku bawili się antyterroryści z Łodzi (ochraniali Euro 2012). Byli po służbie, zaatakowała ich grupa mężczyzn. Jeden z pobitych policjantów wskazał potem na kick boksera Łukasza Rafałkę. Miał go rozpoznać po tatuażu (zdjęcie sportowca, notowanego wcześniej, figurowało w policyjnym albumie).

    Nazajutrz antyterroryści z Poznania zatrzymali Rafałkę na jednym z parkingów. - Rzucili na ziemię, kopali, uderzyli w głowę kolbą od pistoletu - opowiadał Rafałko. Przewieziono go do komendy wojewódzkiej, gdzie był rażony paralizatorem, bity pięściami po twarzy. Rafałko okazał się niewinny: gdy wybuchła awantura, był w domu z córką. Policjant pomylił zdjęcia, przeglądając album.

    Rafałko powiadomił o pobiciu prokuraturę. Prokuratura w Szamotułach postawiła pięciu antyterrorystom zarzuty pobicia i przekroczenia uprawnień. Relacja poszkodowanego o biciu, kopaniu i rażeniu paralizatorem "została w toku śledztwa potwierdzona".

    - Komendant wojewódzki zawiesi policjantów - mówił nam wówczas rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak. Krzysztof Jarosz, wtedy szef wielkopolskiej policji, dodaje: - Nie ma przyzwolenia na łamanie praw obywatela, bicie ludzi.

    Ale kilka tygodni temu zawieszeni policjanci zostali wezwani na okazanie. I niespodziewanie wyciągnęli legitymacje służbowe. Skąd je mają, skoro zostali zawieszeni? - Byli zawieszeni, ale tylko na miesiąc - tłumaczy Borowiak.

    Przepisy o policji przewidują, że policjanta z zarzutami można zawiesić najwyżej na trzy miesiące. Ale zostawiają też furtkę - w uzasadnionych przypadkach policjant może być zawieszony nawet do końca procesu. Dlaczego w sprawie Rafałki policjantów najpierw zawieszono, a po miesiącu, już po cichu, przywrócono do pracy? Policja najpierw zasłoniła się prokuraturą, która w ciągu tego miesiąca sama nie zdecydowała się zawiesić funkcjonariuszy.

    Michał Franke, szef prokuratury w Szamotułach, jest zaskoczony: - Możemy zawiesić policjantów, jeśli jest to niezbędne, by zapewnić prawidłowy tok śledztwa. W tej sprawie nie było takiej potrzeby. Ale policja nie musi się na nas oglądać. Powinna ocenić, czy zawieszenie jest wskazane ze względu na dobro służby.

    - A jest wskazane? - pytamy. Franke: - Nie chcę zajmować stanowiska. Ale jeśli najpierw się zawiesza, a potem odwiesza, to może to budzić pytania.

    Inaczej widzi to rzecznik policji. - Komendant w ciągu tego miesiąca nie otrzymał nowych informacji, które mogłyby wpłynąć na przedłużenie zawieszenia. To jego suwerenna decyzja - mówi Borowiak.

    Krzysztof Jarosz, który zawieszał policjantów, nie jest już szefem wielkopolskiej policji. Od miesiąca dowodzi Komendą Wojewódzką w Katowicach.
  • @Rebeliantka 21:14:08
    http://wyborcza.pl/1,87648,14205123,Sami_z_powylamywanymi_nogami.html#TRrelSST
  • @Kula Lis 62 21:35:04
    Nihil novi sub sole. Niestety.
  • @Rebeliantka 21:14:08
    Nie pierwsza to taka sprawa, w której policja świadomie akceptuje w swoich szeregach bandytów mając pewność, że nikomu z "firmy" włos z głowy za to nie spadnie. W najgorszym wypadku taki policyjny bandzior czy jego przełożony przejdzie na dostatnią emeryturę. A lud roboczy wytrzeszcza oczy...komuś ci oprawcy są potrzebni, jak policja nie ma wyników to idzie na skróty. Jeżeli w ten sposób będą postępować policjanci to większym szacunkiem obdarzymy SS-manów i Gestapowców.Policjant stanie się(może już jest?) synonimem szumowiny. Wiadomo, dzisiaj w doskonałej demokracji to hulaj dusza i chłopaki mogą dać upust swojemu wigorowi. Gdyby tak za komuny spuścili komuś wp.....to dzisiaj odpowiadali by przed prokuratorem IPN za zbrodnie przeciwko ludzkości.
  • @Rebeliantka 21:14:08
    Policja bije w komisariacie w Lidzbarku Warmińskim . Którzy policjanci podczas przesłuchania okładali pałkami po stopach dwóch mężczyzn? Poszkodowani nie widzieli, klęczeli na krzesłach twarzą do ściany. Funkcjonariusze nie chcą się przyznać. Po ośmiu miesiącach prokurator skapitulował i umorzył śledztwo.
    Kazimierz Wołkowski (52 lata, bezrobotny, opiekuje się 84-letnią matką) i Krystian Jacyno (33 lata, na rencie inwalidzkiej) skarżą się w lutym komendantowi wojewódzkiemu policji w Olsztynie: - Zostaliśmy pobici w komisariacie w Lidzbarku Warmińskim.

    Pokazują obdukcję lekarską. U Wołkowskiego lekarz stwierdza stłuczenia obydwu stóp, u Jacyno krwiaka w kącie lewego oka i w podeszwowej powierzchni obydwu stóp. Zmiany to prawdopodobnie wynik pobicia.

    Prokuratura rozpoczyna śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązku przez lidzbarskich policjantów. Ale jest kłopot - pobici mężczyźni nie widzieli, którzy konkretnie policjanci ich bili. Klęczeli na krzesłach twarzą do ściany.

    Dostałem pałką w pięty

    Wersja Kazimierza Wołkowskiego: 29 lutego wracałem z zakupów. W trawie koło sklepu zobaczyłem dwa pięciokilogramowe żeliwne ciężarki. Wziąłem je, by sprzedać na złom. Zawsze to parę złotych. Ale w skupie ich nie przyjęli, bo właściciel złomowiska już wiedział, że policja ma od kogoś zgłoszenie o włamaniu do piwnicy i kradzieży podobnych ciężarków. Wróciłem więc z nimi do domu i rzuciłem do chlewika. Następnego dnia o godz. 8 rano przyjechali po mnie policjanci i zawieźli do komendy. W pokoju przesłuchań było czterech funkcjonariuszy. Pierwsze pytanie: "Kto dał ci te ciężarki"? Odpowiedziałem, że znalazłem. Jeden z policjantów kazał mi zdjąć gumofilce i skarpety, a potem klęknąć na krześle twarzą do ściany. Dostałem pałką w pięty. Znowu pytanie, odpowiedź. I sześć uderzeń w stopy. Bolało.

    Noc spędziłem na policyjnym dołku. Następnego dnia przesłuchanie zaczęło się z samego rana. Te same pytania, te same odpowiedzi, znów klękałem na krześle, cztery serie po sześć uderzeń pałką w stopy. Ból nie do zniesienia. Nie miałem już nawet siły krzyczeć. Chciałem się jakoś bronić, odpocząć od tego bólu, mieć chwilę wytchnienia. I dlatego zmyśliłem, że ciężarki dał mi mój sąsiad Krystian Jacyno.

    Podpisałem, bo chciałem iść do domu

    33-letniego Jacynę policjanci przywieźli do komendy około południa. Opowiada: - Mówiłem, że nie mam z kradzieżą nic wspólnego. Policjanci mnie wyzywali, potem zdjęli mi buty, skarpety i kazali klęknąć na krześle. Jeden policjant mnie trzymał, drugi uderzał pałką po stopach, nogach, nerkach, głowie. Krzyczałem z bólu i przerażenia. W pokoju byli inni policjanci, ale nikt nie reagował.

    - Wiem, że źle zrobiłem, podając nazwisko Krystiana. Ale się bałem, że znowu będą mnie bić - mówi Wołkowski. - Ale gdy Krystiana przesłuchali, znów wzięli się za mnie. Dostałem kolejną serię w stopy.

    Po godz. 16 Wołkowski opuszcza komisariat. Nikt nie stawia mu żadnych zarzutów. - Ledwo doczłapałem do domu, nogi miałem granatowe aż po łydki, płakałem - mówi.

    Lidzbarską komendę opuszcza też Jacyno. - Na koniec przesłuchania podsunęli mi trzy czyste kartki i kazali podpisać na samym dole. Odmówiłem, ale znowu dostałem pałą po nogach, więc podpisałem. Dla świętego spokoju, bo już chciałem iść do domu.

    Nikt nie widział, nikt nie słyszał

    Prokurator przesłuchuje 11 policjantów z komendy w Lidzbarku. Policjant nr 1 zeznaje, że nikogo nie nakłaniał do składania fałszywych zeznań, na nikogo nie krzyczał i nikogo nie bił. To Jacyno był agresywny i gdy chciał wyjść z pokoju przesłuchań, jeden z kolegów - policjant nr 2 - pociągnął go za rękę. Jacyno upadł i uderzył głową w podłogę. Stąd siniak w okolicy oka.

    Policjant nr 2 potwierdza, że Jacyno ruszył w stronę drzwi, ale - jego zdaniem - to policjant nr 1 obezwładnił przesłuchiwanego, który upadł na podłogę. Przemoc? Jaka przemoc? Żaden z pozostałych policjantów nie słyszał żadnych krzyków ani tym bardziej nie bił przesłuchiwanych.

    Prokurator staje przed murem milczenia. Pod koniec października umarza śledztwo. W uzasadnieniu pisze: "Doszło do pobicia Krystiana Jacyno i Kazimierza Wołkowskiego, jak również do zaniechania udzielenia pomocy przez funkcjonariuszy z KPP w Lidzbarku Warmińskim, ale nie ma możliwości ustalenia, którzy funkcjonariusze dopuścili się wskazanych czynów". - Zrobiliśmy w tej sprawie wszystko, co można było zrobić - przekonuje Mieczysław Orzechowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie. - Doszło do przestępstwa, ale prokurator nie mógł ustalić, którzy policjanci je popełnili.

    Młodszy inspektor Tomasz Kamiński, szef lidzbarskiej komendy policji: - Mam zaufanie do swoich policjantów i nie będę komentował merytorycznej decyzji prokuratora.

    Przemoc niczemu nie służy

    Jacyno i Wołkowski nie chcą się pogodzić z decyzją o umorzeniu śledztwa. Poprosili o pomoc Helsińską Fundację Praw Człowieka. - Wiadomo, że ktoś bił, ale winnych brak. Pozostaje poczucie bezkarności. Z punktu widzenia opinii publicznej to fatalne - mówi Piotr Kładoczny z fundacji.

    Także prof. Piotr Kruszyński, znany warszawski adwokat i karnista, jest zdania, że na umorzeniu śledztwa sprawa pobicia w Lidzbarku nie powinna się skończyć. - Jest jeszcze droga cywilno-prawna, w której można się powołać na ustalenia prokuratury. Może nie będą one dla sądu wiążące, ale na pewno będzie to znaczący dowód - radzi. Ale to nie policjanci będą płacić, jeśli sąd zasądzi zadośćuczynienie, tylko skarb państwa - mówi prof. Kruszyński.

    Efekt skargi na razie jest taki: porządku w komendzie pilnują dodatkowe kamery monitoringu. Oprócz pomieszczeń dla osób zatrzymanych monitorowane są korytarze, a także pokój przesłuchań. Dochodzenie w sprawie włamania do piwnicy i kradzieży ciężarków zostało umorzone, bo policja nie znalazła sprawców. Wołkowskiego i Jacyno nikt nie przeprosił.

    - Jestem przeciwnikiem stosowania przemocy, bo to niczemu dobremu nie służy - mówi generał Józef Gdański, komendant warmińsko-mazurskiej policji. - Tak jest i w tym przypadku. Nie dość, że nic to nie przyniosło, bo sprawców kradzieży nie wykryto, to na dodatek ucierpiał wizerunek policji.
  • @Rebeliantka 21:14:08
    Co ma na koncie policjant od pobitego 17-latka. Policjant zamieszany w pobicie 17-latka tłumaczy się już z wcześniejszej awantury na komisariacie. Pobił się tu z zastępcą oficera dyżurnego. Ale policja go broni. Dlaczego?
    O pobiciu Borysa Simińskiego, 17-latka z Poznania, pisaliśmy tydzień temu. Spacerował z kolegami, gdy zaczepił ich nieznany mężczyzna, zaproponował narkotyki. Gdy odmówili, wypytywał o narkotykowych dilerów. Wtedy pojawiło się czterech mężczyzn, rzucili nastolatków na ziemię, skuli, zabrali do samochodu. Borysa wciągnęli do bramy i pobili. Ma złamaną nogę, ślady po uderzeniach na twarzy.

    Byli to policjanci z referatu wywiadowczego komendy miejskiej. Simiński słyszał ich rozmowy. Jednego z policjantów nazywali "Niemcem". To pseudonim sierżanta sztabowego Rafała N., policjanta z dziewięcioletnim stażem.

    "Niemiec" służbę zaczynał w oddziałach prewencji w Warszawie, potem przeszedł do poznańskiej policji, gdzie patroluje ulice w cywilnym ubraniu.

    Ustaliliśmy, że toczy się już wobec niego postępowanie dyscyplinarne.

    Przed czterema miesiącami, w środku nocy, "Niemiec" przywiózł zatrzymanego mężczyznę na komisariat na Starym Mieście. W tym czasie pomocnik dyżurnego zajęty był sprawą kradzieży. Rafał N. stanął w otwartych drzwiach recepcji. Zażądał, by na przesłuchanie wzięto inną osobę.

    - Zwróciłem mu uwagę, by nie krzyczał, że ludzie słuchają - zeznał potem w prokuraturze Tomasz C., pomocnik oficera dyżurnego. - Próbowałem zamknąć drzwi do recepcji, ale je blokował. Gdy powiedziałem, by tego nie robił, poczułem uderzenie w klatkę piersiową. Odruchowo uderzyłem go w twarz. Wpadł w histerię, że został uderzony. Mówił, że już tu nie pracuję, że wywali mnie z pracy.

    Pomocnik dyżurnego zawiadomił prokuraturę o groźbach karalnych. Jego zeznania znaleźliśmy w aktach sprawy. Prokuratura odmówiła jednak wszczęcia śledztwa. Poradziła Tomaszowi C., że może wystąpić z prywatnym aktem oskarżenia za uderzenie.

    Rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak mówi, że doniesienie do prokuratury złożył też Rafał N., twierdząc, że to on został zaatakowany. Tej sprawy prokuratura również nie podjęła.

    Wobec obu policjantów komenda prowadzi natomiast postępowanie dyscyplinarne. Choć istnieje taka możliwość, nie zostali zawieszeni. I pod koniec sierpnia Rafał N. był w nocnym patrolu, który zatrzymał i pobił 17-latka.

    Rafał N. napisał do nas w mejlu, że to on został zaatakowany przez pomocnika dyżurnego. O pobiciu nastolatka pisze krótko: "Ani ja, ani żaden z moich kolegów nie przekroczyliśmy uprawnień, wykonywaliśmy swoje obowiązki".

    W środowisku policjantów Rafał N. ma opinię dość porywczego. Ale pewien policjant mówi nam: - Zdarzało się, że "Niemiec" nawet w czasie wolnym "polował" na złodziei okradających parkomaty. Przyprowadzał ich na komisariat, mówiąc, że zostali ujęci na gorącym uczynku.

    - Rafał N. jest uznawany za jednego z najlepszych funkcjonariuszy w swoim wydziale. W ostatnim czasie był 14 razy wyróżniany i nagradzany za wzorową służbę. Na gorącym uczynku łapał złodziei, włamywacza i sprawców rozbojów. Nigdy nie był karany dyscyplinarnie - podkreśla rzecznik policji.

    Cztery lata temu Rafał N. dostał się do wydziału kryminalnego komisariatu policji na Jeżycach. Po dwóch latach wrócił jednak do referatu wywiadowczego.

    Dlaczego? Rzecznik policji odpowiada, że "nie do końca spełniał oczekiwania jako funkcjonariusz kryminalny". Co to znaczy? Tego rzecznik nie wyjaśnia.

    Śledztwo w sprawie pobicia 17-latka prowadzi prokuratura w Pile. Policja tłumaczy, że zawiesi wywiadowców, jeśli zostaną postawione im zarzuty. Nie widzi też podstaw do odsunięcia ich od patrolowania ulic.
  • @Rebeliantka 21:14:08
    Policjanci do nastolatka: "Gleba śmieciu!". Potem kopią, przypalają papierosami, skaczą po nodze. Śmieci nie siedzą, śmieci jadą na podłodze - usłyszał 17-latek, gdy czterej mężczyźni złamali mu nogę i wsadzili do srebrnego busa. Gdzie zawieźli? Do komisariatu.
    Piątek. Godzina 22. Borys Simiński spaceruje z dwoma kolegami, 16-latkami, ulicami Poznania. Podchodzi do nich łysy mężczyzna, proponuje trochę "białego" [amfetamina] i "zielonego" [marihuana]. Odmawiają. Mężczyzna wypytuje o narkotykowych dilerów. - Nagle ktoś krzyczy: "Gleba, śmieciu", wciąga mnie do srebrnego busa - opowiada nam Simiński. Na twarzy ślady pobicia, rana na łokciu, noga w gipsie.

    Do busa wepchnięto też jego kolegów. Przy busie oprócz łysego jest czterech innych mężczyzn. Jeden pyta: "Który z was miał narkotyki?". Nastolatki zaprzeczają. Mężczyźni wyciągają Simińskiego z busa, prowadzą do bramy. - Okładają mnie pięściami, kopią, przypalają papierosami, skaczą po nodze, czuję ból - relacjonuje. Simiński twierdzi też, że mężczyźni oferowali mu 100 zł, jeśli poda nazwisko dilera.

    Po chwili znów jest w busie. Jadą do komisariatu.

    Kim są mężczyźni? Borysa i jego kolegów zatrzymali policjanci z referatu wywiadowczego komendy miejskiej. Zawieźli nastolatków do komisariatu dzielnicy Grunwald.

    Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, twierdzi, że nastolatków zatrzymano, bo "było podejrzenie posiadania przez nich narkotyków".

    Jednak nie postawiono im zarzutów, bo narkotyków przy nich nie znaleziono. A w protokole zatrzymania, jak twierdzi Piotr Simiński, ojciec chłopaka, wpisano konieczność "ustalenia tożsamości", bo nie mieli dokumentów.

    Jeszcze w nocy, gdy zatrzymano nastolatków, do komisariatu przyjeżdża komendant Przemysław Marciniak. - Mówił, że nie pozwoli na taki bandytyzm - mówi nam ojciec Simińskiego.

    Marciniak potwierdza. - Widziałem chłopaka. Był pobity. Wobec winnych powinny być wyciągnięte konsekwencje, ale nie chcę o niczym przesądzać. To już należy do prokuratury.

    Na polecenie Marciniaka technicy kryminalistyczni zrobili zdjęcia śladów krwi 17-latka w bramie. Zabezpieczyli do badań DNA jego koszulkę z napisem "CHWDP" [ch... w d... policji], bo policjanci mieli na nią pluć.

    W szpitalu stwierdzono, że Simiński ma złamane kość piszczelową i ząb.

    Jan Chojecki, szef prokuratury na poznańskim Grunwaldzie: - Wszczęliśmy śledztwo. Kazaliśmy zabezpieczyć dokumenty, policyjne notatniki.

    Szefa poznańskiej policji Romana Kustera pytamy, czy wyciągnie konsekwencje wobec policjantów. - Nic nie wiem o sprawie, jestem na urlopie - ucina.

    Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka wyjaśnia obecnie inną sprawę, gdy policjanci złamali zatrzymanemu mężczyźnie obie nogi. - Funkcjonariuszy uczy się, że najważniejsza jest skuteczność, a nie poszanowanie ludzkiej godności - mówi.

    Borys Simiński kilka miesięcy temu wyszedł z ośrodka poprawczego. Spędził tam osiem miesięcy za kradzieże w piwnicach.
  • @Kula Lis 62 21:47:05
    ----- zagadujesz Pan temat --tasiemcami --- zauważyłam to już dawno
  • @Rebeliantka 21:14:08
    Pani komendant jedzie wyciszyć seksaferę w opolskiej policji. Szefową opolskich policjantów zostanie Irena Doroszkiewicz, dotychczasowy komendant policji w Białymstoku. Ma wyciszyć złe emocje, ale po sobie też nie pozostawia najlepszej atmosfery
    Zajmie stanowisko gen. Leszka Marca, odwołanego po seksskandalu i ujawnieniu potajemnych rozmów (ujawniła je "Nowa Trybuna Opolska") z podwładną, wysoko postawioną oficer policji. Utrata zaufania - tak Komenda Główna uzasadniła zdymisjonowanie Marca.

    Doroszkiewicz jedzie zapewne do Opola, by wyciszyć złe emocje związane z kompromitacją byłego komendanta. Ale w Białymstoku dobrej prasy nie miała - i to już na etapie konkursu na stanowisko (interweniowała Komenda Główna Policji). W październiku 2010 r. nominację na białostockiego komendanta otrzymała młodszy inspektor Irena Doroszkiewicz. Wcześniejszy konkurs nic nie dał. Zgłosiło się czterech chętnych: dwóch z Podlasia i dwóch ze Śląska. Konkurs przerwano. Wersja oficjalna: żaden z kandydatów nie rozwiązał testu wiedzy. Sprawa niebywała, bo nikt nie pamiętał, by kiedykolwiek doszło do tak kuriozalnej sytuacji. Wszak w szranki stanęli doświadczeni policjanci o ogromnej wiedzy, a nie przypadkowe osoby. Wersja ustalona przez "Gazetę": test został przygotowany tak, aby nie można było go rozwiązać (pytania miały dotyczyć nawet układu znaków interpunkcyjnych w różnych przepisach). Dzięki temu można było unieważnić konkurs. A wtedy komendantem mogła zostać osoba, która nie zgłosiła się do konkursu i nie miała wymaganego doświadczenia. Chwilę po unieważnieniu konkursu propozycję dostali komendanci z Suwałk i Łomży. Pierwszy odmówił, drugi nie powiedział "nie", ale miał kiepską opinię w podlaskiej komendzie i z niego zrezygnowano. Wtedy nominację na p.o. komendanta dostała mł. insp. Doroszkiewicz. A smaczku sprawie dodaje to, że zasiadała ona w komisji, która wcześniej miała wybierać komendanta.

    Przez te trzy lata nie zabłysnęła niczym szczególnym. To za jej kadencji nasiliły się przestępstwa na tle rasowym: podpalenia mieszkań obcokrajowców, znaki SS, rasistowskie i ksenofobiczne napisy, swastyki na drzewach i murach. Śledztwa prowadzone w tych sprawach kończą się umorzeniem.
  • @Rebeliantka 21:14:08
    Kiedy wreszcie zaczniemy wprowadzać prawdziwą demokrację. Policja pracuje za pieniądze podatników i jej naczelnym zadaniem jest ochrona życia, zdrowia i mienia obywateli. Jeżeli obywatele nie mają najmniejszego wpływu na obsadę lokalnych "szeryfów" to ci nie czują się odpowiedzialni przed obywatelami. Rodzi to patologię i izolację tej ważnej w życiu społecznym formacji od reszty społeczeństwa. Podobnie jest z prokuraturą. Weźmy wzór z naszego wielkiego brata(USA) tam nawet wyroki sądowe ferują obywatele. Policjanci i prokuratorzy wybierani są w wyborach bezpośrednich. Władzo - czego się boisz, własnego narodu?
  • @Rebeliantka 21:14:08
    Pani Dorosiewicz przeniesiona do Opola, gdzie nie będzie już musiała walczyć z rasistami, wyręczy ją jak doczłapie wreszcie sienkiewiczu a Marzec przeniesiony na Kwiecień, Lipiec w pierdlu, a Lato w odstawce. Co ta pani w Białymstoku zostawiła to historia. Reforma w komendzie miejskiej nie dokończona i końca nie widać. Krycie złodzieja i oszustów w WPI. Jej super doświadczenie to kadry i wydział kontroli, niech ktoś zapyta tę panią ile czasu pracowała w prewencji, ruchu drogowym czy kryminalnych a może w drogówce pracowała jako tajny agent, to u niej możliwe. Zapytajcie jak zmuszała pracowników cywilnych do podpisywania dokumentów z wsteczną datą, a może po prostu jak to wyciszyć, bo w tym to ona ma doświadczenie. Tak jest w wyciszaniu to ona ma doświadczenie. Jeszcze zobaczycie cud nad Odrą gdy dojdzie do konkursu będzie tak jak w Białymstoku a może po prostu będzie jedynym kandydatem najlepiej znającym specyfikę trudnego regionu . A może sama jest seksaferą tylko jej nikt nie nagrał. Bawcie się dobrze opolscy policjanci w Białymstoku nikt po nie nie płacze.
  • ------------ a tak !! w ogóle --------TO JEST WAŻNE !!!! dzisiaj !!!
    http://polonuska.wordpress.com/
  • @Rebeliantka 21:14:08
    NIK miażdży policję. Wydała 20 milionów na system, którego nie ma!!! i pieniędzy nie ma!!! E-posterunek - flagowy projekt informatyczny polskiej policji - miał uwolnić policjantów od żmudnego wypełniania dokumentów, a obywateli od wizyt na komendzie. Po wydaniu blisko 20 mln zł okazało się, że system nie działa i nie wiadomo, czy kiedykolwiek się to zmieni. - To klasyczny przykład, jak nie realizować projektów w administracji publicznej - oceniła Najwyższa Izba Kontroli.
    NIK przyznaje - pomysł na e-Posterunek był sensowny, a jego realizacji oczekiwały rzesze policjantów. Nie bez przyczyny nazwano go flagowym projektem polskiej policji. Zakładał stworzenie systemu informatycznego, który odciąży funkcjonariuszy, przyspieszy obsługę interesantów, a nawet zmieni wizerunek całej służby. Po uruchomieniu systemu Polacy mieli dostrzec w polskiej policji nowoczesność. Na razie przyglądają się policjantom dochodzeniówki, którzy toną w papierkowej robocie i często wypisują dokumenty ręcznie. Zdarza się, że przy jednym postępowaniu liczba pism dobija do setki. E-Posterunek miał uwolnić funkcjonariuszy ze szponów biurokracji. Polska policja jest dobra tylko w łapaniu ludzi przechodzących na czerwonym świetle. Świetnie się chłopaki potrafią przyczaić za krzakiem. Niestety, nic innego im dobrze nie wychodzi. Dobrze wychodzi Policji walenie pałą w CD bo komendant kazał go przesłuchać. Od zawsze (dla polucyantów powtórzę - od zawsze) wiadomo, że w Polsce ukochanej naszej największe przewały są i na sucho uchodzą we wszelkich mundurowych służbach. Nie wyłączając kolejnictwa nadzwyczajnego i górnictwa. Im piękniejszy galon- tym morda bardziej tłusta i kałdun większy, a ktoś to utrzymuje. Jakoś mnie to nie dziwi, bo w tzw. sferze mundurowej planuje się i owszem, ale urlopy. Pozostałe przedsięwzięcia to czysty spontan, żadnego planowania, nadzoru i odpowiedzialności.
    Budżetówka, to ostoja poprzedniej epoki tzw. socjalizmu. Tam potrafią zmarnować pieniądze w każdych ilościach. Oczywiście nie musi tak być, trzeba jedynie na odpowiedzialne stanowiska mianować ludzi, którzy dbali by o publiczne fundusze jak o własne. I tacy są, tyle że w kręgach decyzyjnych uchodzą za dziwaków.
  • @ninanonimowa 21:51:28
    Podaję kto w POlsce rządzi, POdtrzymuje nierząd. Nikt ci nie każe czytać, zresztą to nie do ciebie adresowane więc się nie wcinaj!!!
  • @Rebeliantka 21:14:08
    żydek Rau>8 tys emerytura+pensja < 10 tys w Rządzie świetnego Premiera D.Tuska i jest szefem Polskiej Platformy Bezpieczeństwa Wewnętrznego - instytucji podlegającej Radzie Ministrów!!!
  • @Kula Lis 62 20:15:33
    Kaczmarek był b.dobrym znajomym śp. L.K. i R.K. z Sopotu.
    Tak więc te nominacje nie były z sufitu wzięte tylko na zimno skalkulowaną decyzją polityczną.

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum 07:48:59 Każdy inny by siedzial, ryży chroni z prokurwatorami i sędziami swoich.
    Były wiceminister spraw wewnętrznych Zbigniew R. usłyszał zarzuty
    Zbi­gniew R., były wi­ce­mi­ni­ster spraw we­wnętrz­nych, usły­szał za­rzut jazdy pod wpły­wem al­ko­ho­lu i oraz dwa za­rzu­ty uży­cia gróźb ka­ral­nych z uży­ciem broni - po­da­je TVN24. Były wi­ce­szef MSWiA bę­dzie od­po­wia­dał z wol­nej stopy. Usta­lo­no 35 ty­się­cy zło­tych po­rę­cze­nia ma­jąt­ko­we­go(sic! kpina!!!). R. od­mó­wił skła­da­nia wy­ja­śnień. http://wiadomosci.onet.pl/poznan/byly-wiceminister-spraw-wewnetrznych-zbigniew-r-uslyszal-zarzuty/dy0bv przeczytajcie komentarze.
  • @AdNovum 07:48:59
    Jak chce sobie postrzelać to zgłoś się na ochotnika do wojska, ale przecież un nie ma jaj, zapomniałem. Potrafi tylko straszyć rodziny z dziećmi chłoptaś. Niech kupi sobie piaskownicę i się pobawi mały chłopczyk. Ale wstyd no nie ? A teraz na poważnie, jak by sprawa wyglądała gdyby w obronie dziecka kierowca przejechał tego marnego człowieka ? Proszę o odpowiedź ? I jeszcze jedno, nie chronić tego błazna, niech odpowiada jak każdy normalny ( on raczej trochę nie ) obywatel. Lecz raczej zapomnijmy o tym, on/un był w systemie władzy i ten system go uchroni - czy to tuskoladnia czy inny po nim - spójrzcie na Stokłosę. To nawet nie przestępstwo tego kalibru by musiał najmować drogich prawników i uciekać z kraju - nic mu nie zrobią - zobaczycie...utknie sprawa w prokurwaturze, później w sądzie - po 5 latach pojawią się sprzeczne zeznania bo jeden sytuację zapamiętał tak inny zupełnie inaczej no i sąd musi wątpliwości wobec zeznań rozpatrzyć na korzyść oskarżonego - tak się ukręca łeb różnym sprawom dotyczących swoich nadludzi..
  • Oto kto nami rządzi i nas sądzi robiąc z siebie i z nas europejskie i światowe POśmiewisko!
    Latający Potwór Spaghetti oficjalnym wyznaniem w Polsce? Sąd sankcjonuje szyderstwo z wiary. Durszlaki z głów, panowie sędziowie… http://media.wpolityce.pl/cache/3b/49/3b49d9f46f7d8bd2e04a9ef8bb538e6a.jpg Jeśli to ma być żart, to na poziomie Palikota. Niestety specyficznym poczuciem humoru popisuje się również polski wymiar sprawiedliwości. Decyzją szacownego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, oficjalnym wyznaniem w Polsce może stać się … Latający Potwór Spaghetti.

    Jak podaje IAR, sąd uchylił decyzję ministra administracji i cyfryzacji o niewpisaniu „wiary” w LPS do rejestru kościołów i innych związków wyznaniowych. Tym samym przed szydzącymi z uczuć religijnych tanimi happenerami otworzyła się droga do oficjalnego usankcjonowania ich wygłupów jako wyznania.

    Wyznawca Jej Makaronowatości Piotr Podoba spodziewa się, że w związku z tą decyzją jego wiara wkrótce zostanie zarejestrowana. Liczy na to, że sprawę uda się załatwić w miesiąc

    — relacjonuje IAR.

    Agencja przypomina, że za założyciela „pastafarianizmu” uważa się Bobby’ego Hendersona, który w 2005 roku w jednej ze szkół w Kansas przekonywał, iż świat został stworzony przez Latającego Potwora Spaghetti.

    Wiarę w potwora zaczęli deklarować ateiści na całym świecie. Ich znakiem rozpoznawczym jest jest noszenie na głowie durszlaka do odcedzania makaronu. Kilku ludzi na świecie wywalczyło już sobie prawo do tego, aby w ich dokumentach znajdowały się ich zdjęcia z tym naczyniem na głowie

    — informuje IAR.
  • @Kula Lis 62 17:46:11
    Ciekawe czy durszlaki na głowach staną się wkrótce znakiem rozpoznawczym palikociarni, która domagała się usunięcia krzyża z Sejmu. A może pojawi się żądanie, by na sali obrad zamiast krzyża wisiał cedzak do makaronu?

    JUB/IAR/dziennik.pl
  • @Kula Lis 62 17:46:11
    To jest sąd. Wiwat Platforma!!! A Sędzia ogłaszająca to postanowienie powinna być honorową założycielką tego kościoła. Z durszlakiem na głowie może chodzić, ale niech wtedy nie zakłada łańcucha sędziowskiego z Polskim Orłem. I w ten oto sposób Polskę wystawiono na pośmiewisko. Czy jet jeszcze gdzieś na świecie ten patafianizm?
  • @AdNovum 07:48:59
    Zbigniew R., który prowadził samochód po pijanemu i strzelał z broni palnej w powietrzu, był przez kilka miesięcy - jak piszą wszystkie media - wiceministrem w rządzie PiS. Ale to tylko część prawdy. Dziś Zbigniew R. koordynuje sieć naukową wspieraną przez ministrów Donalda Tuska, a wcześniej był doradcą Jerzego Buzka w Parlamencie Europejskim.

    "Były wiceminister w rządzie PiS usłyszał zarzuty", "Prowadził po pijanemu i strzelał z pistoletu. Wiceminister w rządzie Kaczyńskiego zatrzymany przez policję" - to nagłówki z ostatnich dni.

    Mało kto dodaje, że Zbigniew R. - zatrzymany za jazdę po pijanemu i strzelanie w powietrze z broni palnej - był wiceministrem w rządzie PiS jedynie kilka miesięcy. Co więcej, odszedł w proteście przeciwko dymisji Janusza Kaczmarka - byłego członka PZPR, od wielu lat skłóconego z Jarosławem Kaczyńskim.

    Ale jeszcze mniej mówi się o tym, co R. robił później (wiceministrem w rządzie PiS był... siedem lat temu). Otóż specjalista od strzelania w powietrze po pijanemu najpierw był doradcą Jerzego Buzka (Platforma Obywatelska) w Parlamencie Europejskim.

    Dziś R. koordynuje zaś działania Polskiej Platformy Bezpieczeństwa Wewnętrznego, jednej z 28 platform technologicznych wspieranych przez ministrów podlegających Donaldowi Tuskowi. W działaniach PPBW uczestniczą m.in. Sąd Najwyższy, Polska Akademia Nauk, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralny Zarząd Służby Więziennej, Komenda Główna Policji i Straż Graniczna. Jak czytamy na stronie internetowej PPBW - "prace PPBW cieszą się aprobatą i wsparciem władz państwowych, w tym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego".

    R. to zatem aktualnie koordynator bardzo ważnej sieci technologicznej nadzorowanej przez rząd Donalda Tuska. Dlaczego media uparcie nazywają go zatem byłym wiceministrem PiS, choć R. pełnił to stanowisko ledwie przez kilka miesięcy, i to aż siedem lat temu? To chyba pytanie retoryczne.
  • @AdNovum 07:48:59
    Koordynator ds. Realizacji Projektów:
    Dr Zbigniew Rau
    e-mail: zbigniew.rau@ppbw.pl
  • @AdNovum 07:48:59
    Było jeszcze jedno auto. Prokuratura podaje szczegóły ws. byłego wiceministra . Nie jeden, a dwa samochody bezprawnie zatrzymał w niedzielę były wiceminister Zbigniew R. - W drugim pojeździe podróżowało 5 młodych ludzi. Zbigniew R. zatrzymał go zajeżdżając drogę i oddał z samochodu 3 strzały w kierunku pobocza - powiedziała na konferencji prasowej rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, Magdalena Mazur-Prus. Zbigniew R. próbował zatrzymać młodych ludzi kilka minut przed tym, jak zajechał drogę podróżującej samochodem rodzinie. To drugie zdarzenie zostało już szeroko opisane przez media. Były wiceminister wysiadł wówczas z auta i oddał trzy strzały w powietrze. Kobiecie prowadzącej samochód udało się zawrócić i pojechać w przeciwnym kierunku. Policję o zdarzeniu zawiadomił jej mąż. Do zatrzymania byłego wiceministra doszło około północy na drodze Zbąszyń - Nowy Tomyśl. Najpierw podejrzany trafił do aresztu w Nowym Tomyślu, a stamtąd do jednego z poznańskich szpitali, zgłosił bowiem złe samopoczucie.

    Trzy zarzuty

    W opinii prokuratury jego stan zdrowia nie był jednak na tyle ciężki, by nie można mu było przedstawić zarzutów. R. usłyszał zarzut prowadzania pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości oraz dwa inne zarzuty.

    - Mówią one o tym, że kto groźbą bezprawną lub też przemocą zmusza inne osoby do określonego zachowania, ten podlega odpowiedzialności karnej. Takie zarzuty są dwa, ponieważ 6 kwietnia około godziny 21 miały miejsce dwie sytuacje, w których podejrzany zatrzymał samochód zajeżdzając mu drogę - tłumaczy Mazur-Prus.

    R. nie przyznał się do stawianych mu zarzutów i odmówił składania zeznań oraz odpowiedzi na pytania.
    Poręczenie

    Jak poinformowała Mazur-Prus, prokuratura wyznaczyła kwotę poręczenia majątkowego w wysokości 35 tys. zł. jako środek zapobiegawczy. Podejrzany będzie więc odpowiadał z wolnej stopy i nie ma już statusu zatrzymanego.

    - Podejrzany może zaskarżyć postanowienie prokuratora w sprawie zastosowania środka zapobiegawczego. Dzisiaj, jeśli będzie na to pozwalał stan zdrowia i tak orzekną lekarze, podejrzany może również opuścić szpital - mówi Mazur-Prus.
    Był zagrożony?

    Pojawiły się również głosy, że Zbigniew R. usiadł za kółkiem pod wpływem alkoholu, ponieważ czuł się zagrożony. O takiej wersji mówi Piotr Pytlakowski, dziennikarz "Polityki". Jego zdaniem R. czuł się zagrożony, miał bowiem znajdować się na celowniku złodziei aut.

    - Mówił coś o tym, że planują z innymi osobami, które czują się zagrożone, zrobienie zatrzymania obywatelskiego. Chcieli sprowokować złodziei i na gorąco ich złapać - mówi Pytlakowski.

    - Te informacje są mi znane. Mój klient miał powody by pozostawać w stanie zagrożenia od dłuższego czasu. Więcej na ten temat nie mogę powiedzieć - przyznał we wtorek pełnomocnik R., mecenas Paweł Sowisło. (Wymyślona na poczekaniu bzdura!!!)

    Do tej wersji wydarzeń odniosła się dziś prokuratura.

    - Z uwagi na fakt, że podejrzany skorzystał z prawa do odmowy składania zeznań i w żaden sposób nie wyjaśnił swoich motywów, nie jest możliwe odniesienie się do tych informacji. Dla nas istotna jest ewentualnie przyjęta linia obrony podejrzanego, której dziś nie przedstawił. Nie jest wykluczone, że w późniejszym czasie skorzysta z prawa do składania wyjaśnień. Póki co przesłuchaliśmy w charakterze świadków a zarazem osób pokrzywdzonych, pasażerów obu aut i policjantów. Ich zeznania nie mówią nic na temat kwestii dotyczącej tego co podnosi obrońca podejrzanego. Nie ustaliliśmy okoliczności, które miałyby wskazywać na poczucie zagrożenia. Są to jednak osoby pokrzywdzone, które takiej wiedzy mogły nie posiadać - mówi Mazur-Prus.
    Autor: kk/kv / Źródło: TVN24 Poznań
  • @Kula Lis 62 19:14:01
    Coś nic nie mówią o tym, czy był pod wpływem narkotyków.

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum 19:30:31
    Kaczmarek : Z jednej strony łączył praktykę funkcjonowania w policji z teorią naukową – był doktorem prawa :)

    To ma być żart jakiś ? Tacy ludzie powinni być natychmiast izolowani od społeczeństwa. Maskara znalazł się kowboj z dzikiego zachodu ?
  • @Kula Lis 62 21:04:19
    Sądzę, że on teraz stanie się bardziej ostrożny i skryty, a więc jeszcze bardziej niebezpieczny dla otoczenia.
    Ale może tym co rządzą Polską właśnie o to chodzi?

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum nagle "zaniemógł" kardiologicznie.
    Zbigniew R. nadal w szpitalu. "Zbieramy pieniądze na kaucję" Zbigniew R., który we wtorek usłyszał zarzuty za jazdę po pijanemu i użycie gróźb karalnych z użyciem broni, nadal przebywa w szpitalu. - Znajduje się pod intensywnym nadzorem kardiologicznym - informuje Paweł Sowisło, pełnomocnik byłego wiceministra i dodaje, że jego klient raczej nie opuści dziś placówki.

    Pełnomocnik mówi, że Zbigniew R. miał poważne problemy z zaburzeniem rytmu serca. http://www.tvn24.pl/zbigniew-r-nadal-w-szpitalu-zbieramy-pieniadze-na-kaucje,416722,s.html To un taki biedny, że muszą zbierać pieniądze na kaucję? przy 8 tys emeryturze+ 10tys pensji u Tuska?
  • @Kula Lis 62 15:16:22
    Może musiał wydać dużo na adwokata? Sowisło nie jest tani ;)
  • @Kula Lis 62 15:16:22
    Wyjaśnienie tej sytuacji może być następujące:

    1. chce w ten sposób uniknąć do czasu wpłacenia kaucji pobytu wśród aresztantów,

    2. mógł od przedawkowania rzeczywiście dostać jakiejś zapaści.

    Pozdrawiam.
  • @Rebeliantka 16:18:45
    Sądzę, że w tym przypadku robi on to z "dobrego serca":))))

    Pozdrawiam.
  • Oto kto nami (nie)rządzi czyli o samym fiuhrerze.
    Książka Sławomira Grabiasa "Donald Tusk. Pierwsza niezależna biografia" (wyd. Signum Temporis, 2011) umożliwia czytelnikowi zrozumienie wielu "niepojętych rzeczy", jakie wyprawia obecny "władca Polski", rzeczy które "nie mieszczą się Polakom w głowach". Bo też faktycznie to, co wyprawia Tusk można tylko zrozumieć tylko poprzez zaszczepioną mu nienawiść do polskości z jednoczesnym teatralnym zakładaniem maski Polaka i patrioty. Jak tragiczne są tego skutki dla Polski, miliony Polaków odczuły już na własnej skórze. A prawda jest szokująca i jest przeciwieństwem tego teatru, który odstawia: Dziadek Tuska ze strony ojca był ochotniczo w hitlerowskim SS/SD. Brat dziadka ze strony matki, również służył w Wehrmachcie. Natomiast babka ze strony matki, z domu Liebke, była rodowitą Niemką. Męska część rodziny zginęła w Rosji, na frontach I i II wojny światowej. Ciotka matki Donalda Tuska wysoko postawiona osoba/urzędniczka w Gdańskim Gestapo zginęła wraz z czwórką dzieci podczas ucieczki w styczniu 1945 r. na pokładzie słynnego "Wilhelma Gustloffa", storpedowanego przez Rosjan. Matka Donalda Tuska wspomina, że jej mama i babcia chciały uciekać po wojnie do Niemiec, bo "w końcu były Niemkami" (Donald Tusk. Pierwsza niezależna biografia" Sławomir Grabias, Wyd. Signum Temporis, 2011). Babka Tuska, salowa, musiała odejść z pracy w szpitalu, bo była szykanowana ze względu na jej silny niemiecki akcent. To, że w rodzinie Tuska rozmawiało się po niemiecku, nie było tajemnicą (Grabias, str. 26). Tusk zdawał sobie sprawę z problemów z tożsamością narodową swojej rodziny. Miał od dzieciństwa zaszczepioną nienawiść do Polski, próbował też wypierać swoją niemieckość i szczerze nienawidził Polaków, bo był jako dzieciak nie znający w ogóle polskiego wyzywany od hitlerowców/szwabów/szkopów na podwórku i w szkole. Jego wielką traumą jest chorobliwa nienawiść do polskości oraz wypieranie się własnego pochodzenia, wypieranie się swoich dziadków, udawanie, że jest kimś innym, niż jest naprawdę! Ten stres z zapierania siebie samego uformował psychopatyczną, bezwzględną psychikę Tuska, który nigdy nie waha się rozpowszechniać obrzydliwych kłamstw na przeciwników politycznych czy też wyrzucać oddanych mu pracowników jedynie dla własnej kariery i stołków. Dlatego my Polacy jako obywatele powinniśmy dokładnie wiedzieć, kogo wybieramy na premiera czy na prezydenta i jakie jest jego pochodzenie. To jest normalnym prawem każdego narodu wybierającego swoich przywódców w USA, W. Bryt, czy Francji. Tusk doskonale wiedział, kim była jego rodzina, ale kalkulując, że może mu ona zaszkodzić, wolał wypierać się i kłamać. Dlaczego więc kłamcy i oszustowi powierzono sprawować w Polsce tak wysoki urząd? Dlaczego dopuszczono, żeby wyrządził tyle straszliwych szkód Polakom i Państwu Polskiemu? Kto za tym stał i stoi?
  • @Kula Lis 62 19:27:12
    https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQM6mx6okEQQ06DAyhzQyilRri8tDhI3DcMEAUEsn6tYqxe_lKj

    Pozdrawiam.
  • @koniecPOLSKI 21:42:07
    Jak widać takie są efekty ułomnej demokracji, gdzie złodziei i cwaniaków wybiera ciemna, i ogłupiona przez media, masa.
    Ten problem oczywiście nie dotyczy wyłącznie Polski, bo uwidacznia się on w całej tzw. zachodniej demokracji sterowanej przez media.

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum
    W zbrodniczej, skorumpowanej, złodziejskiej pełnej kryminalistów u władzy POlsce, nikt i nigdy nie pójdzie siedzieć! Polscy zbrodniarze, złodzieje, zwykli kryminaliści i krętacze ostatnich 7 lat wymyślili, a inteligentni inaczej Polacy? zaakceptowali, nowy sposób realizacji prawa na przykładzie posłanki Platformy Obywatelskiej, pani Sawickiej-Cielebąk. Otóż zgodnie z wytycznymi sąd określił odpowiedzialność pani Sawickiej, jako odpowiedzialność moralną, nie nadającą się do ukarania. I Polacy przyjęli to do wiadomości z zadowoleniem. Założę się, że 90% tych zadowolonych jest zdania, że wyrokiem tym sąd "dopiekł" Kaczyńskiemu, a publiczne pieniądze, które Sawicka i jej partyjni kolesie kradną na najprostszych nawet transakcjach, pochodzą nie z kieszeni tychże "mądrych" Polaków, lecz z kieszeni Macierewicza, a dziś to już nawet prof. Biniendy;-))) Darek! Polska to jest raj dla złodziejstwa wszelkiej maści, ale najbardziej dla złodziejstwa w białych kołnierzykach. Tusk i jego zaplecze, jak też prawdziwi decydenci zorientowali się na paru sprawach testujących ("afera hazardowa" najlepszym przykładem), że w Polsce i z polską opinią publiczną można zrobić wszystko! PiS nigdy nie wygra wyborów, bo złodzieje nigdy nie pozbawią się w taki prymitywny sposób, jakim są wybory parlamentarne możliwości dalszego robienia kasy. Jaką trudnością jest sfałszowanie wyników wyborów, jeśli się wie, że premier może kłamać codziennie, publicznie i w tzw. żywe oczy, a 65% jest z tego powodu szczęśliwa. Te 65% - w razie potrzeby - najchętniej również sfałszowałoby wybory po to, aby w Polsce nic się nie zmieniło. Policja jest ustawiona, prokuratura jest ustawiona, sądy są ustawione (patrz: sędzia Milewski, afera korupcyjna w Sądzie Najwyższym, afera w Ministerstwie Sprawiedliwości), Państwowa Komisja Wyborcza jest ustawiona (szkolenia w Moskwie, akceptacja całego szeregu fałszerstw wyborczych ze strony PO w ostatnich latach), duża część instytutów sondażowych pracuje dla tego samego celu, a do tego media, które wręcz prześcigają się w infantylizowaniu odbiorców, robieniu im wody z mózgu - wszystko dla jak najskuteczniejszego odpychania wyborców od zmian! Tu już nawet nie chodzi o PiS, ale zwróć uwagę, że ci inni również nie mają szans. Ogólny podtekst dla przeciętnego parówkowicza jest taki: PiS co prawda prowadzi (po tylu złodziejstwach nie można totalnie palić głupa więc dopuszcza się od czasu do czasu lekką przewagę PiSu), ale PO jest jedyną siłą zdolną zatrzymać "oszołomów". I to sączy się dzień i noc do polskich arbuzów, które przekonane są o "własnych" wyborach i "własnej" mądrości (otwierającej i zamykającej się zdaniem: "jak ja nie cierpię Kaczyńskiego"). Show must go on - nasze kieszenie w dalszym ciągu są pojemne!!!
  • @Kula Lis 62 14:15:01
    W tym systemie nikt i nic nie zmieni, bo sam system jest ustawiony tak aby uniemożliwić dokonanie na drodze prawnej jakichkolwiek w nim zmian na lepsze.

    Pozdrawiam.
  • @AdNovum 10:39:48
    Ale czy Ty wiesz o czym piszesz? Ja pochodzę z tej samej miejscowości w której mieszka Pan Zbigniew na dodatek dobrze go znam (prywatnie) powiem więcej byłem u Niego na kilka godzin przed strzelaniną i zachowywał się dziwnie nie osądzajcie tak człowieka poza tym on mieszka w szczerym polu jeśli pokażesz mi gdzie mieszka ta "sąsiadka" to będziesz dobry!!! I wiekszość z Was pisze tutaj bzdety o których nie ma nawet pojęcia.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY

więcej